Gwiazdą na moim blogu będzie dziś kicia, która ma wielkie parcie na szkło i bardzo chętnie pozuje do zdjęć :))
Zawsze się śmiejemy, że to taki koto-pies, bo chodzi za nami jak na smyczy, gdzie my, tam i ona.
My na taras, ona na taras, my do ogródka, ona do ogródka, my do szklarni, ona do szklarni...
Gdy stoję w ogrodzie i podlewam rabatki, to ona wchodzi na drzewo, kładzie się na gałęzi na wysokości mojej twarzy i towarzyszy przy pracy ;))
Przed kilku laty przywędrowała do nas i nie chciała odejść, ktoś ją musiał wyrzucić, może wywieźć, że nie znalazła drogi do domu, więc ją przygarnęliśmy. Zyskaliśmy kochającą istotę, bardzo czułą, przymilną i opiekuńczą. Gdy moja córcia płacze Luna przychodzi do mnie i mnie do niej woła, idzie i ogląda się czy idę za nią, gdy tego nie robię, to wraca i mnie prowadzi, aż do skutku, aż za nią pójdę.
Uwielbia psikusy, w ogrodzie chowa się za krzaczki, a później wyskakuje, łapiąc nas za nogi.
Stwierdziła, że sesja zdjęciowa jej się znudziła i czas znikać ;))





Cudowna historia, a Luna to prawdziwy skarb i najwspanialsza psia dusza w kocim ciele. Niesamowite, jak pięknie potrafi się odwdzięczyć za ratunek i okazać swoją miłość oraz troskę o domowników.
OdpowiedzUsuń