niedziela, 17 listopada 2019

Słodka niedziela - Kruche ciasto ze śliwkami i bezą migdałową



Dziś typowo późnojesienny dzień, za oknami szaro i chłodno.
Najmilej spędza się czas w domowych pieleszach, konicznie z czymś pysznym :)
Na mnie ogromny wpływ ma zapach domu. Uważam, że kuchenne aromaty, piekącego się ciasta, czy chleba, powodują, że w takim domu aż chce się przebywać. Jest niesamowicie przytulnie, ciepło i miło :) Szczególnie jesienią i zimą takie zapachy są bardzo potrzebne, ponieważ właśnie teraz najwięcej czasu spędzamy w naszych czterech kątach.

U mnie dziś pachnie kruchym ciastem, migdałami i śliwkami.
Śliwki, obok jabłek, to jesienna oczywistość, której nie może zabraknąć na naszych stołach :D



 Cieniuteńkie, rozpływające się w ustach kruche ciasto, warstwa śliwek węgierek, budyń i na wierzchu kołderka z bezy, z zatopionymi w niej płatkami migdałów,  mmmm..... niebo w buzi <3




* 1,5 szkl mąki pszennej
* 2 łyżki cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
*  1 zimne masło (200g)
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 jajo
* szczypta soli
Wszystko dokładnie zagnieść. 
  Wylepić blachę (24x36 (razem z bokami) i włożyć do lodówki.
Budyń
* 3 opakowania budyniu
* 3 żółtka
* 1l mleka zagotować + 1 szklanka mleka, w której rozpuścić budynie i żółtka + 6 łyżek cukru
Do gotującego się mleka wlać zawiesinę budyniową z cukrem, zagotować, odstawić z ognia
Śliwki przekroić na pół, usunąć pestki, układać na cieście skórkami do dołu, posypać 1 kisielem cytrynowym ( niekoniecznie, ale kisiel fajnie wiąże wypływający ze śliwek sok), na śliwki wylać gorący budyń i piec około 40 min.
Ubić pianę z pozostałych białek z 0,5 szkl cukru, dodać płatki migdałów, wymieszać i wyłożyć na gorący budyń. Piec jeszcze przez około 20 min, aż beza się zarumieni i zrobi chrupka.







Kochani, a czy u Was było coś pysznego do kawki ?


środa, 13 listopada 2019

Ogród listopadowy



Tak bardzo kocham jesień, te niesamowite barwy, które otaczają nas z każdej strony. Te mieniące się złocistości, bajecznie rozświetlone jesiennym słońcem. Te rudości, bordo i płomienne czerwienie, po prostu nie mogę się oprzeć, żeby nie utrwalać tego piękna na zdjęciach <3
Już połowa listopada, a nadal drzewa wyzłocone, mnóstwo barw wokół. Tegoroczny sezon naprawdę nas wyjątkowo rozpieszcza. Przecież już za chwilę grudzień, patrząc na kolorowy świat, aż trudno w to uwierzyć :) 

Zapraszam na spacer po listopadowym ogrodzie <3
 Zobaczcie jak mam cudnie otulony złocistością taras  :) 

































Ostatnio poranki są bardzo słoneczne, później nieco pochmurniej się robi, a wieczorami obowiązkowe mgły :) A deszczu wciąż mało...


Kochani, życzę słońca i uśmiechu <3 






poniedziałek, 11 listopada 2019

Słodka niedziela - Szarlotka z musem jabłkowym



Szarlotka - ciasto bez którego jesień nie może być zaliczona :))
 Stragany uginają się od pachnących, rumianych jabłek, więc jak można przejść obok nich obojętnie i nie wykorzystać w przepysznym deserze ? ;)
Szarlotka to jedno z najlepszych ciast, pachnące cynamonem, soczyste i pyszne <3
Podawałam już wiele różnych przepisów na jabłeczniki, dziś najprostsza pod słońcem- tylko cieniuteńkie, rozpływające się w ustach kruche ciasto i cała masa jabłek. 
Ulubiona wersja mojej córci :) 




Ciasto

* 2 szkl mąki pszennej
* 3 łyżki cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
*  1 zimne masło (200g)
* 1 łyżka śmietany
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 jajo
* szczypta soli

Wszystko dokładnie zagnieść. 
Podzielić ciasto na 2 nierówne części, większą wylepić blachę (24x36 (razem z bokami) i włożyć do lodówki, mniejszą włożyć do zamrażarki.


*2 kg jabłek - zetrzeć na tartce w wiórki, dodać * 2-3 łyżki cukru, chwilę smażyć, następnie ostudzić.
Dodać * 2 suche kisiele cytrynowe, * 1 płaską łyżkę cynamonu, wymieszać .

Masę jabłkową wylać na ciasto, pozostałe, zmrożone ciasto, zetrzeć na wierzch.
Piec w 180*C około 60 min.










Zaczął się się zimny, szary i deszczowy etap jesieni. 
 Takie pyszne, pachnące jabłkami i cynamonem ciasto, z dodatkiem odrobiny bitej śmietany (żeby rozpusta była na całego, może być i gałka lodów ;) ) i  gorącą kawą, lub herbatą, skutecznie rozproszy wszelkie mroki i przegoni precz czający się depresyjny nastrój :)




środa, 6 listopada 2019

Bransoletki z kamieni naturalnych - Mokait




Dziś zaprezentuję bransoletki z przepięknego kamienia, jakim jest wielobarwny Mokait. 
 Należy on do rodziny Jaspisów. Tym razem kompozycje z kamienia nieregularnego, towarzyszy mu hematyt, jadeit i nieodłączne srebro :) 




Jest to kamień, który silnie chroni, dodaje pewności siebie,  pomaga odzyskiwać siły. 
Pochłania negatywne emocje, działa antystresowo, antydepresyjnie, pomaga realizować postawione sobie cele. 
Nosząc go pozbywamy się strachu przed nowymi doświadczeniami. Wyzwala zdolność przystosowania się do zmieniających się okoliczności i radzenia sobie z tym co los przynosi.
Oddala strach przed zmianami i nowościami.







Mokait wzmacnia odporność, usuwa toksyny z organizmu. Zwalcza stres, niepokój. Przeciwdziała bezsenności, zwalcza złe sny.
Pomaga przy leczeniu problemów z żołądkiem, tarczycą. Jest dobry na ból gardła, przeziębienia, zatoki. 







To garść informacji o właściwościach tego pięknego kamienia, dla osób, które wierzą w to, że jesteśmy częścią przyrody  i wszystko co naturalne ma na nas wpływ - czy to zioła, czy minerały, czy słońce, czy fazy księżyca, wszystko co nas otacza oddziałuje na nas w jakiś sposób.
Dla osób, które nie mają zaufania do natury, są to po prostu ciekawe dodatki do stroju, które pozwalają poczuć, że jesteśmy zadbane, piękne i wyjątkowe :))) A każdy, codzienny nawet ubiór, staje się oryginalny i dopieszczony :))


Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo słońca <3




sobota, 2 listopada 2019

Żurawina - do serów i mięs, oraz na surowo do herbaty



Lato i jesień to czas, gdy zamykamy w słoiki wszelkie dary, jakie ta pora roku nam oferuje.
Obfitość przepysznych, soczystych warzyw i owoców skutkuje pęczniejącymi spiżarniami i piwniczkami. No bo jak można przejść obojętnie obok straganów uginających się przed taka ilością pachnących, świeżych witamin... i na dodatek  takich pysznych :D
Sezon przetworów kończy zawsze ŻURAWINA.



 Jest to zimozielona krzewinka, która upodobała sobie wilgotne, a nawet bagniste tereny.
To prawdziwe bogactwo witamin i minerałów - wit A, B, C, E, K, potas, fosfor, żelazo, magnez, jod, sód, karoten, zawiera dużo błonnika.
Bogata jest w proantocyjanidyny, czyli związki o silnych właściwościach antyoksydacyjnych.
Działa przeciwzapalnie, przeciwalergicznie,  poprawia wzrok, zwiększa elastyczność stawów. Stosowana jest przy problemach z pęcherzem i drogami moczowymi, problemach reumatycznych, wspomaga leczenie przy przeziębieniach, anginie. Zapobiega próchnicy i chorobom dziąseł.
Zmniejsza ryzyko zawału, ponieważ podnosi poziom dobrego cholesterolu, zapobiega zatykaniu się nasion krwionośnych. Świetnie wpływa na pracę serca, normalizuje ciśnienie krwi. Najnowsze badania dowodzą, że dzięki dużej ilości bioflawonoidów hamuje rozwój komórek nowotworowych.
Nie wszyscy jednak mogą spożywać żurawinę w nieograniczonych ilościach. Osoby przyjmujące leki na rozrzedzenie krwi, z osteoporozą i kamieniami nerkowymi powinny jej unikać.

Kochani, podam dziś 2 przepisy na ten pyszny i zdrowy owoc :)
Pierwszym z nim jest żurawina do serów i mięs :)




* 1 kg żurawiny
* 0,5 kg cukru
* sok wyciśnięty z 2 pomarańczy

Wszystko razem gotować, aż owoce zmiękną, około 30 min ( można odebrać szklankę owoców i dorzucić po 20 min, wtedy mamy w masie całe owoce)  Gorące nakładać do słoiczków i stawiać do góry dnem aż wystygną.




Kolejną wersją, której nigdy nie może zabraknąć w mojej spiżarni, jest żurawina na zimno.
Mój ukochany dodatek do herbaty jesienią i zimą <3

Przepis jest najprostszy pod słońcem i nie ma mowy, żeby popsuł się choć jeden słoiczek :D
Żurawinę miksuję lub przepuszczam przez maszynkę, na kilogram owoców daję 1,30-1,50 cukru, dokładnie mieszam, żeby cukier się rozpuścił. Wlewam do wyparzonych słoiczków ( najlepiej małych)  na wierzch leję łyżeczkę spirytusu, który podpalam i natychmiast zakręcam .... gotowe.


Ciekawa jestem bardzo, czy żurawina jest obecna na Waszych stołach, a jeśli tak,, to pod jaką postacią ?

Kochani, życzę słońca i do napisania <3 



wtorek, 29 października 2019

Ogród u progu listopada



Tegoroczny październik aż trudno zaliczyć do jesieni pod względem temperatur. 
Przepiękne słońce i bardzo ciepło, dłuuugo ponad 20 *C, prawdziwie letnie klimaty.
To naprawdę niesamowite, żeby praktycznie do końca października można było chodzić w cienkich bluzeczkach :D Pogoda naprawdę nas rozpieściła. 
Dziś już widać jesień, wprawdzie ładnie świeci słońce, ale temperatura poszybowała mocno w dół.
W ogrodach jeszcze dużo się dzieje, kwitną jesienne kwiaty, chryzantemy, marcinki, ostatnie róże.
 Moja czereśnia jeszcze zieloniutka, tylko pojedyncze liście żółkną i opadają, a wiśnia i jabłoń dla odmiany całkiem już gołe :)

Zapraszam na spacer do jesiennego ogrodu <3

Na tym zdjęciu widać jak zielone są liście na czereśni, gdyby nie liście leżące na trawniku i rabatach, można by pomyśleć, że to zdjęcie z pełni lata  :)


Hortensje bukietowe w bardzo różnej fazie, część już zbrązowiała po wcześniejszych nocnych przymrozkach, a część w pełni kwitnienia


Trawy powiewają na wietrze i są jedną z głównych dekoracji jesiennego ogrodu





Marcinki niestety już przekwitają





Ich miejsce zajmują pięknie kwitnące chryzantemy. 
Uwielbiam te kwiaty za całokształt - za niesamowitą urodę, za czas kwitnienia, kiedy większość innych gatunków dawno przekwitła i za to, ze karmią pszczoły późna jesienią. W słoneczny dzień przy kępach tych roślin aż brzęczy od roju pszczół :D














Kwitną ostatnie jesienne róże








Czarują rozchodniki





Pisałam niedawno post na temat tego za co kocham jesień. 
Nie ujęłam w nim bardzo ważnego punktu, a mianowicie światła... to jesienne jest niesamowite, o żadnej innej porze roku nie ma takiego charakterystycznego światłocienia. Są tak niesamowite kontrasty, że ogarnia zachwyt. Zwróćcie na to uwagę. Jesienne światło jest po prostu bajkowe :)


Kochani, życzę dalszych pięknych dni i do napisania <3 



sobota, 26 października 2019

Zakończenie sezonu tarasowego



Podobno już od przyszłego tygodnia ma być dużo chłodniej.
Do tej pory pogoda jest po prostu bajeczna, chodzimy w cienkich bluzkach, każdą wolną chwilę spędzamy na powietrzu. Znów byliśmy w lesie ( dziś cały potężny kosz grzybów :D )
Posiłki nadal na tarasie.
Niestety, mamy porę roku jaką mamy i trzeba się liczyć, że chłody, choć bardzo opóźnione i tak przyjdą. Skończy się przesiadywanie całym godzinami w ogródku .

Na zakończenie sezonu tarasowego wpadło do mnie kilka koleżanek i zrobiłyśmy sobie babskie popołudnie. Przy pysznym jedzonku i lampce dobrego winka czas miło upłynął na pogaduchach i łasuchowaniu  ;))

Uwielbiam sery, więc nie mogło ich zabraknąć.
Tak więc deska serów była punktem obowiązkowym, do towarzystwa była również deska wędlin :) 












Do serów i wędlin zrobiłam konfiturę z czerwonej cebuli i  żurawinę z sokiem z pomarańczy. Obie przepyszne i naprawdę świetnie smakują jako dodatek :)
Niebawem podam na nie przepisy :) 




Była jeszcze sałatka z brokułów z fetą, sosem czosnkowym i prażonymi pestkami słonecznika.




Były też pieczone w miodzie skrzydełka z  sosem czosnkowym.
 A na deser czekoladowe ciasto, z czekoladowymi lodami i bitą śmietaną :)) 
Niestety nie załapały się na zdjęcia, bo w czasie spotkania nie było czasu na fotografowanie ;))


Kochani, wybaczcie tragiczną jakość zdjęć, ale robione telefonem dosłownie w biegu, bo już gościa nachodzili :))) Miałam ich w ogóle nie pokazywać, gdy zobaczyłam jak strasznie wyszły, ale myślę sobie...a co tam ;))) trudno ;))) Było tak pysznie, że szkoda się nie podzielić :)))


Zostawiam Was ze smakowitościami i do napisania niebawem <3 <3 <3