środa, 21 września 2016

Krem z pomidorów i pieczonej papryki z klopsikami



Stragany uginają się pod ciężarem warzyw i owoców, 
więc korzystam z tych darów późnego lata jak najpełniej się da :)
Wspominałam już wcześniej, że bardzo lubię zupy w postaci kremu i często goszczą one
na moim stole.
Pyszne, wyrośnięte na słońcu pomidory i papryka, już niedługo się skończą, więc często robię potrawy z ich udziałem :)





Dziś podzielę się przepisem na krem z pomidorów i pieczonej papryki :)






Paprykę kroję na pół, wydrążam, układam skórką do góry w piekarniku i piekę w 200 *C przez około 40 min. Gdy skórka miejscami zrobi się czarna, wkładam w szczelny pojemnik. Po ostygnięciu zdejmuję skórkę. 
Z mięsa robię małe klopsiki, obsmażam, gotuję w małej ilości wody z listkiem, zielem angielskim, solą i domową jarzynką. 
Dorzucam marchew, pietruszkę , seler i zeszkloną na patelni cebulę. 
Gdy klopsy są gotowe, wyławiam je , a do wywaru dodaję zmielone przez maszynkę pomidory ( można również je pokroić na części i udusić ) dorzucam liście selera, lubczyku, bazylii i kopru ( razem z gałązkami ) . 
Wszystko gotuję ok 10 min, odławiam wszystkie liście , dodaję paprykę i dokładnie blenduję, Doprawiam do smaku solą, cukrem, ostrą papryką, pieprzem i bazylią . 
Podaję z ryżem i klopsikami. 

Świetnie smakuje również z czosnkowymi grzankami zamiast ryżu.





Zupę można również zrobić z samych pomidorów, bez papryki, też smakuje wspaniale :)





Krem jest taki pyszny, że ugotowałam na dwa dni i jeszcze jutro będziemy się nim delektować :)


Kochani, życzę pięknej końcówki lata i pozdrawiam ciepło :)
Agness :)


sobota, 17 września 2016

Taras u schyłku lata


Wprawdzie jesień zbliża się wielkimi krokami, ale lato nie ustępuje :) 
Wciąż jest słonecznie i bardzo ciepło, po prostu pięknie :)
Oby pogoda utrzymała się jak najdłużej.
Kuszą mnie bardzo wrzosy i chryzantemy, cudne pękate dynie, ale jeszcze wciąż się opieram i nadal lato króluje na moim tarasie. 




Pelargonie wciąż kwitną bardzo bujnie, mają soczyście zielone liście, niech jeszcze cieszą :)






















Lato będzie obecne na moim tarasie do końca września, od października  zaczną wprowadzać się jesienne klimaty :) 

Kochani, życzę Wam pięknych, ciepłych dni i miłej końcówki lata :) 

Pozdrawiam serdecznie, Agness :) 

niedziela, 11 września 2016

Niedzielny podwieczorek ;)



Dziś dla odmiany nie niedzielne śniadanie, a niedzielny podwieczorek ;)
Przychodzę z pyszną czekoladową szarlotką , z czekoladowym budyniem i kokosową bezą. 
Pyyyycha <3




Jabłka z cytrynowym kisielem, cudnie się komponują z czekoladowymi smakami :) 










Przepis bardzo prosty :) 

* 2 szkl mąki pszennej
* 1/3 szkl ciemnego kakao bez cukru 
* 1 masło
* 4 żółtka
* 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
* 3/4 szkl cukru pudru
* cukier waniliowy

Wszystkie składniki zagnieść, 2/3 ciasta wykleić blachę, 1/3 schować do lodówki
...................................................................................

* 2 kg jabłek- obrać, pokroić na 4, a następnie w plasterki
* 2/3 szkl cukru
* 2 cytrynowe kisielki 
Jabłka zasypać cukrem i kisielem, wymieszać, pozostawić aby puściły sok ( nie zlewać)
.....................................................................

* 2 budynie czekoladowe
*3 szkl mleka
* 1 czubata łyżka kakao bez cukru
* 4 łyżki cukru

Ugotować budyń 
..........................................................................................

* 4 białka 
* 3/4 szkl cukru

* 200 g wiórków kokosowych

Ubić białka z odrobiną soli i cukrem na sztywno, gdy piana będzie sztywna wsypać wiórki  i dokładnie, ale delikatnie wymieszać

Formę wylepić 2/3 ciasta, posypać tartą bułką, wyłożyć jabłka, na jabłka wyłożyć gorący budyń, pokryć pianą z wiórkami, na wierzch zetrzeć na tarce  resztę ciasta. Piec około 1 godziny w 180 * C. 




Życzę Wam pięknego tygodnia, ze wspaniałą pogodą <3

Agness :) 

poniedziałek, 5 września 2016

Ogrodowy Armagedon


Przez całe lato strasznie mnie mało w blogosferze. Mam nadzieję, że już teraz uda mi się zaglądać częściej, że ogrom spraw, które się spiętrzyły w ostatnim czasie troszkę się uspokoi.
Wiadomo, piękna pogoda, więc i najwięcej czasu spędzamy na powietrzu...taras, ogród, las <3 
Ale to nie tylko to , ostatnio na tapecie ciągle jakieś sprawy remontowe. Do tych najmniej miłych i pociągających ze sobą sporo zniszczeń jest modernizacja kanalizacji.
Od jakiegoś już czasu mieliśmy z nią problem, trzeba było kopać.... i okazało się, że ekipa ciągnąca gaz poboczem, zniszczyła nam rury i zakopali wszystko jakby nigdy nic... porażka .

Cały podjazd rozkopany, część ogrodu również... sporo roślin niestety straciłam. Piękne ogromne iglaki, hortensje, dyptam, róże, i sporo drobniejszych roślin.
Już nie mogę się doczekać , gdy prace będą zakończone, nawieziona świeża ziemia i będę mogła zagospodarować rabatę. 

A oto obrazki z mojego ogrodowego pobojowiska :(








I żeby zakończyć miłym akcentem ...Nina Weibull w objęciu traw <3







Pozdrawiam serdecznie, Agness :) 

środa, 24 sierpnia 2016

Sok z aronii



Aronia to jeden z najzdrowszych owoców jagodowych świata :) 
Prawdziwa bomba witaminowa. 
Zawiera duże ilości witamin C, B1, B2, B6, E. PP i składników mineralnych.
Badania dowodzą, że aronia reguluje ciśnienie, chroni przed chorobami serca, przeciwdziała miażdżycy, chroni organizm przed nowotworami, opóźnia procesy starzenia dzięki dużej ilości antyoksydantów, poprawia przemianę materii, poprawia pamięć, łagodzi stres, uspokaja, wzmacnia organizm. Powinniśmy spożywać ją jak najczęściej :)




Każdego roku robię sporo soków z aronii. Są nie tylko bardzo zdrowe , ale i naprawdę pyszne :)

Podzielę się przepisem na 2 jego wersje, jedna z nich jest  z liśćmi malin lub wiśni. 
Sok nabiera smaku tych owoców i traci cierpkość :)

2,5 kg aronii
3 l wody
sok z 3 cytryn
2-3 garście liści z malin lub wiśni
2,5 -3 kg cukru
Umytą aronię z wodą i liśćmi gotować przez 20 min, zostawić na kilka godzin, przecedzić, owoce wycisnąć na sicie, zagotować. Dodać cukier, gotować przez 15 min, pod koniec gotowania dodać sok z cytryny . Wlać do wyparzonych słoików, ustawiać do góry dnem.




Kolejna wersja jest z pomarańczą :) 




-2,5 kg aronii
-3 l wody
-sok z 0,5 kg cytryn 
-sok z 4 pomarańczy
-2,5 - 3 kg cukru
Aronię dokładnie myjemy,przekładamy do dużego garnka.
Dolewamy wodę i gotujemy pod przykryciem 20 minut, zostawiamy na kilka godzin. .
Sok odcedzamy i dokładnie odciskamy od owoców,dodajemy do niego cukier.
Mieszamy aż cukier całkowicie się rozpuści i gotujemy przez 15 min, wlewamy soki z cytrusów, jeszcze chwilę gotujemy i wlewamy w wyparzone słoiczki, Stawiamy do góry dnem.




Jest to owoc bardzo cierpki i kwaskowaty, nie nadaje się do jedzenia na surowo, ale w postaci przetworów jest naprawdę pyszny. Poza sokami, fajnie smakują też dżemy, np dodatkiem jabłek i malin.
Lubicie aronię, robicie z niej przetwory ? 




Pozdrawiam serdecznie, Agness :) 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Ogród kwitnący hortensjami


W ogrodzie nadszedł czas hortensji. 
Lilie i liliowce przekwitły, floksy i jeżówki też już powoli kończą. 
Przeważa zieleń i na jej tle pięknie bieleją i z lekka różowią się hortensje bukietowe.
To wspaniałe krzewy, niezwykle okazałe i piękne. Bardzo dekoracyjne.
Mają ogromną przewagę nad delikatnymi hortensjami ogrodowymi, które boją się mrozów, szczególnie groźne są dla nich wiosenne przymrozki, które niszczą powstałe w poprzednim sezonie pąki kwiatowe. 
Hortensje bukietowe kwitną na młodych pędach, nie przemarzają, każdego roku mają mnóstwo ogromnych kwiatów.
Odmian jest mnóstwo, z ogromnymi, pełnymi kwiatostanami, osiągającymi wielkość ponad 30 cm, inne są bardzo delikatne, wręcz koronkowe, jedne śnieżnobiałe, inne limonkowe, wszystkie pięknie różowieją w pełni kwitnienia :) 
























Mam nadzieję, że spacer po kwitnącym hortensjami ogrodzie sprawił Wam przyjemność :)

Pozdrawiam serdecznie, Agness<3 



piątek, 29 lipca 2016

Letnia propozycja - zupa ze świeżych ogórków


Bardzo popularna jest zupa z ogórków kiszonych... zresztą, jedna z moich ulubionych :)))
W sezonie letnim lubię odmianę i gotuję zupkę z ogórków świeżych. 
Jest pyszna, bardzo delikatna i taka letnia :)
Dziś właśnie ( plus placki ziemniaczane ) była na obiad .




Oto moja wersja zupy ze świeżych ogórków - 

Gotuję wywar na mięsie, z liściem laurowym i 

zielem angielskim (dziś cielęcina) ale równie pyszna jest na bulionie 

warzywnym. Wrzucam pokrojone w słupki, lub kostkę - marchewkę, pietruszkę, seler, 

troszkę później por i ziemniaki. Gdy warzywa już będą miękkawe, dodaję pokrojone w 

słupki zielone ogórki. Wrzucam sporo zielenizny - całe gałązki selera, lubczyku, 

koperku i pietruszki( później wyławiam ) . Doprawiam solą, kurkumą, domową jarzynką 

( niestety już mi się skończyła ) Zabielam śmietaną, czasami śmietanę ucieram z 

ugotowanym na twardo żółtkiem. Na koniec wciskam trochę soku z cytryny. 

Ogórki przed wrzuceniem do zupy, dobrze jest poddusić chwilę na maśle ...








Gotujecie taką zupkę, lubicie ?

Jakie są Wasze letnie smaki na zupy ?


Pozdrawiam serdecznie, Agness  : )