wtorek, 19 marca 2019

Dom kwiatami malowany



Uwielbiam oglądać aranżacje kwiatowe, bukiety, kompozycje przeróżne. 
Uważam, że kwiaty w domu to najpiękniejsza dekoracja, nic się z nimi nie może równać :D  Czy te rosnące w donicach, czy cięte, ułożone w wazonach, wszystkie wprowadzają niesamowity klimat do każdego pomieszczenia, czasami zmieniają je do niepoznania, dodają ciepła, uroku, przytulności. Wcześniej pokazywałam sporo roślinnych dekoracji, sama nie wiem, czemu zaniedbałam ten cykl. Ale mam ogromną ochotę do niego wrócić... to chyba wiosna tak na mnie działa :)))

Obecny tydzień u mnie pod znakiem żonkili. Moje chłodne szarości i ciemne brązy po prostu rozbłysły, jakby do salonu weszło słońce :)))





Sama radość, uśmiech i słońce :))  Niesamowicie energetyczna barwa :)) 













Nawet książkę przyjemniej się czyta i przekąska lepiej smakuje, w towarzystwie pięknych kwiatów :))







Żegnam się z Wami w radosnym, słonecznym nastroju <3
Do napisania :) 



niedziela, 17 marca 2019

Wiosna pod znakiem krokusów



Wreszcie doczekaliśmy się :D 
Wprawdzie nadal zimno, wietrznie i szaro, słońca mało, ale kwiaty nic sobie z tego nie robią, poczuły wiosnę i chcą, abyśmy i my ją poczuli :D  Pokazują się pierwsze kolorowe kwiatuszki. Ciemierniki często kwitną jako pierwsze, w tym roku jakoś się spóźniają i dopiero rozwijają się pojedyncze pąki. Ale za to nie próżnują krokusy. Ogród cały jest zsypany barwnymi kępami tych drobnych kwiatuszków. Jako pierwsze kwitną odmiany botaniczne, wielkokwiatowe jeszcze chwilę czekają, ich czas przyjdzie troszkę później.


Na początek jedna z moich ulubionych odmian botanicznych krokusów - Tricolor 





























Takie drobinki, a tak bardzo cieszą :D
Teraz czekam na krokusy wielkokwiatowe, ciemierniki, sasanki i prymule... to już za chwilę :D


Życzę Wam dużo słońca i pięknej wiosny jak najszybciej... do napisania  :D



niedziela, 3 marca 2019

Niedzielne śniadania - Placki ziemniaczane



Wiele osób placki ziemniaczane traktuje jako potrawę typowo obiadową, lecz dla mnie wszelkie placki pasują o każdej porze dnia. Na śniadanie, obiad i kolację... a niektóre nawet na deser, czy zamiast ciastka do kawy :D
Uwielbiam placki wszelakie :D  Dziś miałam ochotę właśnie na ziemniaczane, chrupiące z zewnątrz, a mięciutkie, wręcz rozpływające się w ustach, w środku. 
 Jeśli ktoś chętny, to bardzo zapraszam :)))









Przepis na placki jest niesamowicie prosty, są różne wersje, ale ja lubię tę najprostszą.
Starte ziemniaki ( zawszę robię to robotem - jedna chwila i gotowe)  cebula, jajko,sól i pieprz. 
Jeśli ziemniaki mocno wodniste ( szczególnie wczesną jesienią)  można odcedzić je na sitku z nadmiaru wody, a zebraną z dna skrobię, dorzucić do ziemniaczanej masy.
Teraz, wiosną, gdy ziemniaki mają mało wody, przeważnie nie daję jajka.
Smażę na rozgrzanym oleju rzepakowym do chrupkości.




Mój eM preferuje z kwaśną śmietaną, oprószone pieprzem, ja kocham nieco kontrowersyjną dla niektórych wersję, z cukrem .... naaaaajlepsze :)))




Masę ziemniaczaną można dowolnie modyfikować. Można dodawać do niej startą dynię, cukinię, marchewkę, pieczarki, szczypiorek, paprykę, kiełbaskę,itp. Jednak moja ukochana wersja, to zdecydowanie same ziemniaki :D




Jak Wy lubicie jeść placki? Z czym smakują Wam najbardziej ?
Czy lubicie zjeść je również na śniadanie, czy traktujecie tylko jako potrawę obiadową ?


Kochani, pięknego tygodnia Wam życzę, dużo słońca i radości <3 



środa, 27 lutego 2019

Krem ze śluzem ślimaka



Od jakiegoś czasu stosuję krem, który ma w swoim składzie śluz ślimaka. 
O tych kremach słyszałam już dawno, jednak jakoś nigdy po nie nie sięgnęłam, aż do teraz ;)
Tak się złożyło, że już kilka razy trafiłam na pozytywne opinie o nim, więc postanowiłam i ja go wypróbować. Tym bardziej, że skóra po zimie zmęczona, przesuszona, potrzebuje czegoś wyjątkowego i odżywczego, żeby wrócić do dobrej kondycji. 




Producent obiecuje, że krem regeneruje, przywraca jędrność, działa przeciwzmarszczkowo, odmładza, unosi owal twarzy, zmniejsza zaczerwienienia, wygładza skórę, redukuje drobne i zmniejsza głębsze zmarszczki. Skóra staje się odmłodzona, jędrna, promienna, elastyczna i gładka.




Krem znajduje się w malutkim 12 ml opakowaniu. Spotkałam się z opiniami, że spokojnie wystarcza na miesiąc. Jednak u mnie kończy się szybciej, ponieważ kremu nie żałuję i nakładam na twarz, szyję i dekolt. Ma bardzo przyjemną konsystencję i bardzo delikatny zapach. Świetnie się rozprowadza. Wystarczy niewielka kropla. Jest gładki i przy rozsmarowywaniu czuć poślizg, za który najprawdopodobniej odpowiada śluz, który jest już na 2 miejscu w składzie. 




A moje wrażenia - otóż bardzo pozytywne :D
Krem po nałożeniu fajnie nawilża buzię, przez chwilę pozostawia lepką warstwę, która po krótkim czasie ładnie się wchłania. Pod makijaż, warto sporo wcześniej nałożyć krem, żeby zdążył się całkiem wchłonąć. Ja najbardziej lubię go używać nieco grubszą warstwą na wieczór. 
Świetnie nawilża, skóra rano jest gładka, miękka i delikatna.  




Uwielbiam kremy, które po rozsmarowaniu sprawiają wrażenie, jakby buzia została zanurzona w chłodnej wodzie :)))  Ten właśnie takie daje efekt :D

Znacie ten krem, stosowałyście? A może macie jakieś inne fajne propozycje ?


Pozdrawiam ciepło, Agness <3 





niedziela, 24 lutego 2019

Niedzielne śniadania - Panini z sadzonymi jajkami i chipsami z boczku



Dzisiejsze śniadanko kaloryczne, ale jaaakie pyszne ;) 




Panini ( zgrillowana bułka pełnoziarnista, z mozzarellą i pomidorem, posmarowana domowym pesto) chipsy z boczku wędzonego, sadzone jaja i sałatka z rukoli i pomidorków, z sosem balsamicznym.




Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione telefonem, w biegu, bo  drogi eM stał nade mną i przestępował z nogi na nogę czekając, aż oddam mu talerz ;)))





Tak, że u mnie dziś takie smaczki, a co u Was pysznego ?


Ściskam kochani i do napisania <3 



wtorek, 19 lutego 2019

Walka wiosny z zimą ...



W moim domu trwa walka ... walka wiosny z zimą ;)))
Jeszcze królują śnieżne, zimowe dekoracje i planowałam, że będzie tak do końca lutego, ale cóż... Za oknem takie piękne słońce, że po prostu zapachniało wiosną i nie wytrzymałam i przytargałam pierwszy bukiet kwiatów :D 





Walka na całego ;) Piękne, pełne koloru kwiaty, na tle śnieżnych choinek i lodowego wianka ;)))
Cóż... wiosna wygra, to piękne słońce za oknami nie pozwala już na zimę, nawet w domu :D





Pewnie wiele osób zdziwi, że u mnie jeszcze panoszą się śnieżne klimaty. 
Ale ja tak mam, że cieszę się chwilą obecną, nigdy nie staram się przyspieszać nic na siłę, nie staram się tęsknić za czymś, co przecież i tak nadejdzie, próbuję wycisnąć jak najwięcej szczęścia i radości z tego co tu i teraz :D
Każda pora roku ma swoje prawa, każda na swój sposób jest piękna. 
Wiadomo, że zima jest trudnym okresem, z mnóstwem ograniczeń, ale przecież jest bajkowo piękna i dekoracje z nią związane też są pełne uroku i mają swój czas :) Więc niech cieszą dokąd mogą :)))
Teraz przychodzi ich kres, wiosna wygrywa ...





W tym roku wiosna wydaje się być bardzo wczesna, więc tylko się cieszyć :D
Przed nami pierwsza kawa w ogrodach i na tarasach , pierwsze kwitnące kwiaty na rabatach, pierwsze owady uwijające się wśród roślin :D. Widziałam, że już w cieplejszych rejonach zakwitły przebiśniegi, ranniki i pojedyncze krokusy. U mnie przychodzi to nieco później... ale też już lada chwila :)))







Wiosna spowodowała u mnie ogromną chęć na zmiany w domu, i tu mam dylemat. 
Sama nie wiem na co się zdecydować, chcę wprowadzić całkiem nowy kolor. Do moich szarości i brązów miałam ostatnio (poza zimą) dodatki w kolorze fuksji, a teraz jestem rozbita pomiędzy żółcią, a bladym pudrowym różem... myślę też o koralu, bo mam piękne wazony w tym kolorze, schowane w czeluściach szafy... sama nie wiem, każda opcja baaardzo mi odpowiada . Ależ trudno podjąć decyzję ;))) Może podpowiecie mi coś <3





Kochani, dużo słońca, ciepła i uśmiechu <3 <3 <3



niedziela, 17 lutego 2019

Niedzielne śniadania - Omlet z burakiem i kozim serem



Dziś z cyklu niedzielnych śniadań zaproponuję omlet pełen witamin, idealny na przedwiośnie :D 
Nadzieniem może być wszystko na co mamy ochotę, czy na słono czy na słodko.
U mnie dziś wersja z parowanym burakiem, duszoną z czosnkiem cukinią, kozim serem, orzechami i rukolą. Wszystko skropione sosem balsamicznym.




Omlet robi się po prostu błyskawicznie - 3 jajka rozbijamy z 2 łyżkami mleka, szczyptą soli i pieprzu. Wylewamy to na nagrzaną, posmarowaną olejem patelnię. Dosłownie chwilę smażymy na większym ogniu, a następnie przykrywamy pokrywką i dosmażamy na niewielkim. Gdy góra się zetnie przerzucamy omlet na drugą stronę i jeszcze chwilę dosmażamy. Najłatwiej to zrobić obracając przykrytą patelnię do góry dnem, omlet zostanie na pokrywce, wtedy go zsuwamy z powrotem na patelnię :D 









Pysznie, zdrowo i bardzo, bardzo szybko :D 
I jak zawsze proszę zdradźcie, co dziś u Was pysznego na stołach ?


Kochani, życzę pięknego, słonecznego tygodnia. 
U mnie dziś prześliczne słońce od samego rana, aż zapachniało wiosną :D