Jestem maniaczką robienia przetworów, przeszło to chyba na mnie w genach, po mojej babci i mamie ;))
Pamiętam z dziecięcych lat, gdy siedziałyśmy z mamą i drylowałyśmy wiśnie, szypułkowałyśmy truskawki, szykowałyśmy dodatki do ogórków, w sokowniku bulgotał sok z malin i czerwonej porzeczki.
Mama robiła naprawdę dużo przetworów, przeróżnych. Wtedy zimą nie było świeżych owoców i warzyw w sklepach, jadło się sezonowo. Truskawki, czy pomidory w styczniu czy lutym, były nie do pomyślenia.
Zaprawy owocowe i warzywne były czymś oczywistym i obowiązkowym.
Teraz mamy przez cały rok obfitość wszelkiego dobra... no właśnie, tylko czy to jest naprawdę dobro? Moim zdaniem te zimowe warzywa i owoce nie mają smaku, pomidorki czy ogórki smakują jak plastik i tak samo pachną. Więc mimo, że wszystko dostępne i poza sezonem, to ja nadal, przez całe lato, pracowicie wypełniam słoiki :))
Teraz na tapecie końcówka ogórków.
Podstawą są kiszone, tych robię najwięcej, ale bardzo lubimy również po żydowsku, w delikatnej octowej zalewie, czy pokrojone w plastry kanapkowe, z dodatkiem curry.
Ogórki kiszone od lat robię metodą mojej mamy, nigdy nic nie zmieniałam, bo są idealne - na 1 litr wody dodaję 2 łyżki soli (około 50g) i 1 łyżeczkę cukru, baldachy i łodyżki kopru, na każdy słoik kawałek korzenia chrzanu, 1 ząbek czosnku, po 2-3 liście wiśni i czarnej porzeczki. Wodą zalewam tylko zimną, z kranu, albo źródlaną z butelek.
W szklarni mam kilka krzaczków ogórków szklarniowych, do słoików się nie nadają, a jest ich tak dużo, że nie jesteśmy w stanie przejeść, więc trę na tarce o grubych oczkach, pakuję próżniowo i zamrażam. Są pyszne do tzatziki, albo do mizerii.
Przetwory z ogórków na zakończeniu, ale dla pomidorów teraz najlepszy czas, robię z nich przecier, idealny na zupę, sos do gołąbków, do makaronów, a nawet po prostu do picia...pycha.
Przecier robiłam już różnymi metodami, ale uważam, że najwygodniej i najszybciej jest pokroić pomidory na 4, odciąć zielony fragment i gotować je przez około 30 - 40 min, następnie zmiksować i przetrzeć przez sitko. Sok bardzo ładnie przecieka, zostają tylko fragmenty skórki i nasionka, wystarczy kilka ruchów łyżką. Następnie do przetartego soku dodać soli do smaku, można dodać odrobinę cukru i pogotować go jeszcze około 10-15 min. Sok wlać do czystych słoików, dobrze zakręcić, odwrócić do góry dnem, poustawiać na kocu i dokładnie otulić, niech w ten sposób ostygnie.
Słoiki można zapasteryzować przez około 15 min, jednak ja tego nie robię i nigdy nic się nie zepsuło.
Teraz czeka na przetworzenie jeszcze cukinia, papryka, aronia, jabłka, oraz niedługo śliwki.
A jak u Was z przetworami, robicie? Jeśli tak to co jest obowiązkowe w Waszej spiżarni, co lubicie najbardziej?
I Moja rodzinka uwielbiamy domowe przetwory. Robimy ogórki kiszone, ogórki konserwowe, przeciery na zupę ogórkową, a także różnego rodzaju sałatki z ogórków. Oczywiście nie może zabraknąć również przecieru pomidorowego.
OdpowiedzUsuńAgnieszko, to ogromna przyjemność, potem zimą, sięgnąć do takiego słoiczka :))
UsuńPodziwiam i zazdroszczę. Kiedyś robiłam, ale teraz z trudem znajduję na to czas. W tym roku mam tylko 3 słoiki ogórków, ale za to aż 6 z musem jabłkowym.
OdpowiedzUsuńAniu, to prawda, człowiek zapędzony, mnóstwo obowiązków, więc trudno znaleźć na wszystko czas. Naleśniczki z musem jabłkowym pyyycha :)))
UsuńAgnes, dostałam pomidory od przyjaciółki, bardzo dojrzałe i zrobię z nich takie przetwory, jak Ty ale mam pytanie, bo ja chciałam od razu sam sos do makaronu, czy mogę z czosnkiem i bazylią, nieprzetarte, zapakować czy lepiej zamrozić?
OdpowiedzUsuńJak najbardziej możesz zrobić już taki gotowy sos. Myślę, że takie pomidory dobrze byłoby obrać ze skórki (naciąć na krzyż i wrzucić na moment do wrzątku, następnie od razu schłodzić, skórka schodzi bez problemu) pokroić na drobniejsze kawałki, dodać pokrojony w plasterki, lub przeciśnięty przez praskę czosnek, soli i cukru do smaku,zioła jakie lubisz - bazylię, oregano, prowansalskie itp. trochę pieprzu, może być ostra papryczka i to gotować około 20 min, tak, żeby zostały fragmenty pomidorów, fajnie to później w sosie wygląda. Później władować do wyparzonych słoików i przez około 15 min pasteryzować :)
Usuńsenkju :-)
UsuńPodziwiam twoją pracowitość, bo mnie te mamine i babcine zmagania raczej zniechęciły...
OdpowiedzUsuńKiedyś robiłam, wiele wyrzucałam, widocznie nie mam do tego talentu.
Jotko, ja kocham mieszać w garach ;))) A robiąc przetwory mam wielką frajdę, gdy widzę, ze piwniczka się zapełnia :) U mnie jest wielu chętnych na to dobro, więc zawsze się dzielę, więc wszystko ładnie schodzi :)
UsuńU nas w domu rodzinnym niekoniecznie robiło się przetwory i ja niestety tą tradycję kontynuuję. Pora to zmienić!
OdpowiedzUsuńUściski 😘
A może skuś się i zrób kilka słoiczków tego co najbardziej lubisz, zobaczysz jaka to frajda :)) Np dżemik brzoskwiniowy, na chrupiącej bułeczce... pyyyycha :)))
UsuńRównież ściskam Cię serdecznie <3
U nas niestety nie robi się przetworów na zimę, a szkoda :(
OdpowiedzUsuńKochana, to może zrób kilka słoiczków tego, co lubisz najbardziej :)) Może akurat spodoba Ci się :))
UsuńPodobnie jak Ty jestem maniaczką robienia zapraw na zimę. Mam wciąż niezjedzone zapasy ale co roku robię kolejne. Ostatnio z jabłek. Wcześniej robiłam ogórki i przecier pomidorowy, dżemy z owoców jagodowych a w najbliższej perspektywie czekają mnie przetwory z gruszek. Ostatnio też suszę jabłka i gruszki. Może będą grzyby , to uzupełnię zapas. Pozdrawiam słonecznie ! 😃
OdpowiedzUsuńU mnie już jabłka spadają na potęgę, wcześniej były słabo dojrzałe, ale teraz już są piękne rumianiutkie, więc trzeba zbierać i przerabiać. Też będę głównie suszyć, uwielbiam wigilijny kompot z suszu, robię go 10 litrowym garze :)) Gruszek nie mam, będę musiała kupić do wysuszenia. U nas przez suszę w lasach pustka, zero grzybów :/
UsuńRównież gorąco Cię pozdrawiam <3
Aga, Twoje wspomnienia robienia przetworów z Mamą, to też moje wspomnienia:)
OdpowiedzUsuńZamykało się w słoikach wszystko i dużo. Piwniczna, to był prawdziwy supermarket:)) Nawet zielony groszek i fasolka. No i całe półki słoiczków z rydzami. Na strychu suszył się mak, a w dużych słojach stały suszone grzyby, przykryte celofanem. Można tak wymieniać bez końca.
Przez lata też robiłam sporo przetworów, ale od kiedy dzieciaki poszły na swoje i są daleko, robię coraz mniej, ale bez niektórych nie wyobrażam sobie zimy.
Zaletą są własne owoce i warzywa, bo to gwarancja, że są bez różnej paskudnej chemii.
Liczymy na grzybki, ale najpierw musiałoby solidnie popadać, a póki co, to deszcze omijają nas szerokim łukiem:) zobaczymy!
Serdeczności przesyłam i ściskam mocno!!!
Maminku, u mnie też susza i pustki w lasach, żadnych grzybów. Nie wiem czy w tym roku jest jeszcze na nie szansa, ściółka tak bardzo wysuszona, a o deszczach nie bardzo słychać... Na szczęście mam jeszcze spory zapas suszonych z zeszłego roku.
UsuńPowiem Ci, że gdy odeszli niedawno moi rodzice, to te wszystkie wspomnienia z dzieciństwa i młodych, lat stały się dla mnie takie ważne i piękne, może nawet nieco wyidealizowane... Ale niech sobie będą i wyidealizowane ;)
Rydzów to zazdroszczę, nie znam ich, nie umiem zbierać, być może niejednokrotnie mijałam w lesie nie wiedząc, że to one :)))
Ściskam Cię serdecznie <3
Ależ piękne zapasy na zimę! Najbardziej skusił mnie przecier pomidorowy, domowy musi smakować najlepiej.
OdpowiedzUsuńMagda, naprawdę jest pyszny, a zupa z niego, czy sosy pod różną postacią, obłęd :)))
UsuńAchhh ... piękne wspomnienia domu rodzinnego zawsze wywołują u mnie ciepło w okolicach serducha :-)
OdpowiedzUsuńPochodzę również z domu, gdzie zaprawy to była rzecz święta. Słoiki opisane datą tata wynosił potem całymi torbami do piwnicy, gdzie układał na półkach, których dorabiał z roku na rok :-)
Piękny to był czas.
Mieszkając w Polsce tez oczywiście robiłam dużo zapraw, i wcale nie była to żadna "kara za grzechy", bo ja to zwyczajnie lubiłam!! Chyba najmniej lubiłam mieszanie w nieskończoność śliwek na powidła.
Teraz, mieszkając w UK, gdzie praktycznie wszystko muszę kupić, nie zaprawiam już praktycznie nic. Robię tylko domowy przecier - jak uda mi się kupić dobre pomidory (nie marketowe), i przecier jabłkowy (mam u siebie w sklepie antonówki i szare renety na szczęście).
Pozdrawiam serdecznie!
Helenko, przyznam że i ja kocham słuchać wspomnień z innych domów, niesamowicie ciekawią mnie tradycje i przyzwyczajenia jakie były w rodzinach, są tak bardzo różnorodne, i w zależności od regionu, jak i przyzwyczajeń członków rodziny :))
UsuńMasz rację z tymi powidłami śliwkowymi, to ciągłe mieszanie i pilnowanie było udręką, a zawsze i tak mi się przypaliły ;))) Dlatego też zmieniłam metodę i przez jakiś czas robiłam te gotowane całkowicie bez mieszania, nie wolno było zamieszać ani razu, bo wtedy to już trzeba było pilnować. Teraz robię tylko pieczone w piekarniku, są przepyszne, pachnące i praktycznie nie wymagają żadnej pracy, poza wydłubaniem pestek :))
I przeciery z pomidorów i te jabłkowe to same pyszności, fajnie, że masz możliwość zdobyć produkty na ich zrobienie :)
Również pozdrawiam Cię najserdeczniej <3
Ależ mi smaku narobiłaś... teraz ciągle się oblizuję :-))
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę Stokrotko :)))
UsuńPyszności!
OdpowiedzUsuńOgóreczki ( mizeria na zimę) i przecier pomidorowy to dla mnie co roku najważniejsze przetwory.
Pozdrawiam serdecznie
U mnie też pozycje obowiązkowe :))
UsuńDziękuję i również serdecznie Cię pozdrawiam :)
Wspaniałe inspiracje nam tu zaserwowałaś! Spróbuję zrobić podobnie z ogórkami - część zetrę i zamrożę ;)) Nie mamy swojego ogrodu, ale na szczęście moi rodzice i teściowie zawsze obdarują nas słoiczkami! Mimo to uwielbiam robić dżemy i zawsze co roku kilkanaście słoiczków musi być zrobione :D
OdpowiedzUsuńCudownie, że rodzice dzielę się z Wami pysznościami, ja też chętnie rozdaję je bliskim :)) A do tego Twoje dżemiki i zimą jest czym się rozpieszczać :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAleż to smakowicie wygląda. U nas w tym roku też królowały ogórki w słoikach. Na wsi wyszło ich około 40 słoików. Do tego kilka marynowanych buraczków... Już nie mogę doczekać się na konsumpcję... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKarolinko, piękna ilość ogóreczków, będzie zdrowa i pyszna przekąska na całą zimę :))
UsuńBuraczków nigdy nie robiłam w słoiki, muszę wreszcie spóbować.
Również najserdeczniej Cię pozdrawiam :)
Ależ cudowne zapasy! Uwielbiam takie domowe przetwory, a przecier pomidorowy szczególnie mnie skusił. Zimą taki słoiczek będzie jak znalazł!
OdpowiedzUsuńNatalia, to prawda, takie domowe przetwory to coś wspaniałego zimą, otwieramy słoiczek i mamy pyszny i zdrowy produkt :))
UsuńDla mnie ogórki są obowiązkowe,dosyć mało pracy a pysznie i zdrowo.Koniecznie w wodzie nie twardej i nie gotowanej nawet,czyli źródlanej.Takie na szybkie użycie.Co roku zbieram się do przecierów pomidorowych,ale leniuch zwycięża i kupuję zimą pasaty:)Ewa
OdpowiedzUsuńEwa, w mojej kuchni również ogórki to podstawa, nie może ich zabraknąć :)) U mnie sporo przecieru się zużywa, więc nie mam wyjścia... muszę robić ;)))
UsuńWygląda przepysznie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Agnieszko <3
UsuńJa mam podobnie. Uwielbiam robić przetwory. Jednak od dwóch lat robię robię jedynie: ogórki kiszone, sałatkę z ogórków z curry, kapustę kiszoną, przecier pomidorowy, sok pomidorowy, dżem z borówki amerykańskiej, dżem z żurawiny, powidła śliwkowe, oraz soki. Dzisiaj przerobiłam 14 kg swoich pomidorów na sok pomidorowy. Prawdopodobnie będzie jeszcze jedna taka partia. Będą jeszcze soki z ostrężyn, malin i winogron bo już dojrzewają. Zostało jeszcze sporo aronii ale to dla ptactwa.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Kochana, napisałaś - robię jedynie - a potem wymieniłaś dłuuuugą listę przetworów :)) Robisz ich naprawdę mnóstwo, same wspaniałości i niesamowicie różnorodne :))
UsuńRównież serdecznie Cię pozdrawiam <3
Ja jestem całkowicie nieprzetworowa. Zdarzyło mi się tylko kilka razy coś zrobić. Np. galaretka z czerwonych porzeczek wyszła mi świetnie, ale już na ogórkach kiszonych poległam. Nie pamiętam, czy u mnie w domu robiło się przetwory. Moża jakieś pojedyńcze. Na pewno babcia robiła z własnych warzyw i potem obdarowywała całą rodzinę. Teraz nawet nie próbuję robić, bo nie mam miejsca na przechowywanie. Jedynie jakieś nalewki, ale ich pewnie do przetworów nie zaliczamy ;-)
OdpowiedzUsuńNie mogłam się napatrzeć na Twoje pomidory w poprzednim wpisie. Nie zdążyłam tam skomentować, więc piszę tutaj. Oj, zjadłabym dobrego pomidora. Malinowego zwłaszcza...
Galaretka z czerwonych porzeczek to prawdziwa pyszność :)) Też robiłam z tym roku, ale nie wiem jak wyszła, jeszcze nie otwierałam, mam nadzieję, że fajnie stężała i będzie można smarować bułeczkę, bo uwielbiam ją jeść właśnie w taki sposób :))
UsuńCiekawe czemu nie wyszły Ci ogórki, czasami tak bywa, jeśli były przenawożone, a często tak się może zdarzyć.
Dziękuję za miłe słowa o pomidorach, w tym roku udały się wyjątkowo, jest ich mnóstwo :))
Pamięta, że jesteś "maniaczką" robienia przetworów. Kiedyś też robiłam. Wyniosłem to z domu po babci i mamie. Ale teraz... Może gdybym miała własne warzywa i owoce?
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tych przetworów zimą. Uwielbiam ogórki i pomidory pod każdą postacią. No prawie. Nie przepadam za jajecznicą z pomidorami i mizerią z cebulą...
Jednak zrobiłam się głodna
Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych opowieści
Ismeno, a wiesz, że ja również nie lubię jajecznicy robionej z pomidorami? Pomidor jak najbardziej, ale obok, jako dodatek :)) A mizerię z cebulką kocham ;)))
UsuńRównież pozdrawiam Cię najserdeczniej <3
Witaj Aguś 😘
OdpowiedzUsuńJa jestem zupełnie nie przetworowa. Nigdy nie miałam ogrodu czy działki, więc nie nauczyłam się tego rodzaju kuchni. Ale jestem pełna podziwu dla Wszystkich, którzy posiadają tą tajemną alchemiczną wiedzę 😃
Przetwory z ogórkiem i pomidorami wyglądają obłędnie!
Wszystkiego dobrego 😘
Witaj Moniczko <3
UsuńW moim domu rodzinnym zawsze był ogródek i mama zamykała plony w słoiczki, żeby były zimą własne dodatki do obiadu, czy kanapek :) Jakoś tak tym przesiąkłam i zostało mi to do dziś :))
Ściskam Cię serdecznie :*
Piękne przetwory. Ogórki kiszę tak samo , tylko nie dodaję cukru. Na drugi rok zrobię z cukrem , bo w tym sezonie ogórki mam zakończone. W poniedziałek będę przetwarzać pomidory. Również nie pasteryzuję , wlewam gorące i zakręcam. Pozdrawiam serdecznie ♥️
OdpowiedzUsuńMarysiu, powiem Ci szczerze, że tak przeglądając różne przepisy na ogórki, bardzo rzadko trafiam na dodatek cukru. Jednak moja mama tak zawsze robiła i przejęłam to po niej. Ogórki są przepyszne, chrupiące i nie są tak bardzo kwaśne.
UsuńPomidorki i na mnie jeszcze czekają, robię je małymi porcjami, po kilka kilogramów,
ile uda się zebrać z krzaczków :))
Również serdecznie Cię pozdrawiam :)
Dobrze się czyta i "smakowicie" ogląda. W mojej spiżarni najwięcej jest syropów ziołowych i właśnie kiszonych ogórków. I od niedawna tzw. krokodylków, bowiem cała męska (i niektóra żeńska) część rodziny potrzebuje ich na zakąski, he he...
OdpowiedzUsuńP.S. Czy ktoś już Ci mówił, że wyglądasz jak Grażyna Łobaszewska, gdy była młoda i piękna?
Marzyniu, wyobraź sobie, że nigdy jeszcze nie robiłam krokodylków, mimo, że ostatnio tak sporo o nich słychać i w samych superlatywach. Koniecznie muszę zrobić kilka słoiczków na spróbowanie.
UsuńZaciekawiłaś mnie tymi ziołowymi syropami, ja robię tylko z mięty i czasami kilka słoiczków z melisy, jeśli obrodzi. W tym roku niestety nawet z mięty nie zrobiłam, bo bardzo szybko zaatakował ją mączniak :/ Zdradzisz jakie robisz?
Zastrzeliłaś mnie tym podobieństwem :)) <3 :***
Hej, Agnes, pozdrawiam ze Słowenii :-) Ja też nie mam syropu z mięty (mączniak, a jakże xd), ale z bzu czarnego, forsycji, melisy, trześni, owoców i osobno z płatków róży, tymianku i czeremchy amerykańskiej zrobiłam. Jestem na emeryturze, więc mam czas się bawić :-DDD. Buziaki!
UsuńNaprawdę zaimponowałaś mi tymi syropami, tyle przeróżnych, jestem pod wrażeniem. Nawet z forsycji??? :0
UsuńMoi rodzice robili bardzo dużo przetworów, wkładali w słoiki co tylko się dało:) Ja teraz też robię, ale nie tak dużo jak oni:) Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńGosiu, tak właśnie jest, co wyniesiemy z domu, to później jest taką normą w naszej codzienności :))
UsuńRównież pozdrawiam Cię najserdeczniej <3
Soy como tu, me encanta hacer conservas. Antes hacía muchas más que ahora, aunque también hago, sobre todo mermeladas, también naranja con chocolate y licores, etc. Besos.
OdpowiedzUsuńHaces unas conservas maravillosas. Podrías compartir la receta de la mermelada de naranja? Besos <3
UsuńWspaniałe przetwory! Zimą będzie pysznie i zdrowo na stole:) U mnie ruch w spiżarni rozpoczyna się już od rabarbaru i czarnego bzu. Zaprawiam wszystko co się da i co bardzo lubimy. Kończę zaprawy na pigwie, czekam aż dojrzeje:). Może jeszcze bym i zaprawiała do grudnia różności, ale nie mam już miejsca w spiżarence:):):)
OdpowiedzUsuńU mnie rabarbaru tylko krzaczek, więc zjadamy na bieżąco, na słoiczki już nie starcza. A przetworów z kwiatów czarnego bzu zazdroszczę :)) Ja czasami robię tylko sok z owoców, ale i nie zawsze mam do niego dojście. Super, że tyle wspaniałości wypełnia Twoje słoiki, zimą to prawdziwe rarytasy :)
Usuń