niedziela, 20 marca 2022

Pierwszy dzień wiosny na parapetach

 

Pierwszy dzień wiosny nie może przejść niezauważony, tak bardzo wszyscy na niego czekaliśmy.

W ogrodzie pięknie już kwitną przebiśniegi, ranniki, ciemierniki i krokusy, tylko nadal weny brak, żeby je sfotografować. Przekwitnięte zeszłoroczne krzaczory już wycięte, posprzątane, trawnik wygrabiony. Ale i w domu prawdziwie piękna wiosna, parapety aż szumią od cudnej zieloności młodych roślinek.  Do słońca wyciągają się delikatne warzywka. Pomidory i papryka w mnogości przeróżnych odmian. Jeszcze trochę i pójdą hartować się do szklarni. W przyszłym tygodniu zostaną już wysadzone flance sałaty i wysiana rzodkiewka. Czy jest coś lepszego niż takie pyszne, świeże nowalijki po długiej zimie? <3











Jak Wam minął dzisiejszy dzień, uczciliście w jakiś sposób przyjście wiosny?

 

Kochani, przesyłam Wam dużo słońca i pogody, w każdej dziedzinie życia  <3 

 

 

poniedziałek, 21 lutego 2022

Takie sobie rozważania

 

Kochani, mało mnie ostatnio na blogu i w ogóle w blogosferze, 

Jakiś taki marazm mnie dopadł, już od jakiegoś czasu, jakieś takie zniechęcenie. Po chwili przerwy wracam z postem, później znów milknę... Pewnie to sytuacja jaka panuje na świecie kładzie się potężnym cieniem na moim nastroju.  Jest jak jest, nie ma na to wpływu, potrafię przejść nad tym do porządku dziennego, ale przeraża mnie zachowanie ludzi, taka obrzydliwa nienawiść do myślących inaczej niż oni. Ta nagonka jednych na drugich, to wyzywanie się w najgorszych słowach, bo ktoś ma inną opinię niż oni, a przecież tylko oni są wszechwiedzący i nie mylą się, wszyscy inni nie mają racji. Oni mają wyłączność na rację. A tak naprawdę to wszyscy dowiemy się jaka jest ta prawda, dopiero za jakiś czas. I wiele osób na pewno mocno się zdziwi. Tylko ciekawa jestem czy te osoby będą miały na tyle honoru, żeby odszczekać te wszystkie wyzwiska i kpiny. Przerażona jestem, gdy wchodzę na niektóre blogi, ile nienawiści na nich, złości, wyśmiewania i wyszydzania... jakie to przykre. 

Cóż... życie ;)

Na pewno duży wpływ na mój gorszy nastrój ma odejście przed rokiem, mojej mamy. Brakuje Jej bardzo, musi minąć chwila, żeby się oswoić z tą nieobecnością i znów nabrać wigoru.

Teraz wokół szaleje Omikron. Moja rodzinka, sporo przyjaciół i znajomych. Wszyscy chorują podobnie, na szczęście lekko, i zaszczepieni i niezaszczepieni na równi. Moi najbliżsi i ja, już właśnie wyzdrowieliśmy. Choroba objawiała się bólem gardła przez 2-4 dni, chrypką i katarem,  kilka osób miało przez 2 dni temperaturę, tak do 38*C. U nas to już drugie przechorowanie Covid. Pierwsze było przed rokiem, zaraziliśmy się na pogrzebie Mamy. Choroba przebiegała całkiem inaczej, wtedy był brak smaku, węchu, bóle mięśni i osłabienie. Zachorowało około 50 osób, w przeróżnym wieku, kilkoro seniorów, od 70 do 90 roku życia. Wszyscy przeszli lekko i bez problemów. Ja najbardziej poszkodowana, bo do tej pory mam zmieniony węch i smak, ale nie uważam tego za jakiś problem, przyzwyczaiłam się, chociaż prawdziwe zmysły mogłyby już wrócić  :)))

Impulsem do napisania tego posta,  była śmierć Witolda Paszta, którego muzyka towarzyszyła nam przez długie lata. Trzykrotnie zaszczepiony, trzykrotnie przechorował Covid, i odszedł do ukochanej żony, którą pożegnał przed kilku laty i do której bardzo tęsknił.

 

Post taki dosyć poważny i nie najweselszy. Unikam takich tematów na blogu, który jest moją odskocznią od problemów codzienności. Miejscem spotkań z ciekawymi, przyjaznymi osobami, odpoczynkiem i radością. Ale chciałam wyjaśnić tę moją absencję i rzadkie zaglądanie ;)

Idzie wiosna, mam nadzieję, że ciepłe promienie słońca i budząca się do życia aura spowoduje, że smutki pierzchną i wróci chęć do działania. Wspomnę tylko, że wiosenna działalność już rozpoczęta i na parapecie zielenią się już pomidory i papryczka ;)))





piątek, 21 stycznia 2022

Chleb i okruszki - Nowa pozycja do kolekcji książek kulinarnych

 

Do mojej kolekcji książek kulinarnych dołączyła kolejna pozycja.

 Jest to publikacja ,,Chleb i okruszki,,  Eliza Mórawska-Kmita

 

 


 

Bardzo lubię książki tej autorki, mam już kilka tytułów Jej autorstwa, wszystkie czytam z ogromną przyjemnością. Są napisane tak, jak lubię najbardziej. Poza przepisami na przeróżne pyszności, jest sporo do poczytania. Są dodane różne historie dotyczące konkretnych potraw, przypraw, opowieści z domu i życia autorki, jej przemyślenia i przeróżne ciekawostki. Uwielbiam czytać o jedzeniu, o jego historii, pochodzeniu, korzeniach z jakich się wywodzi, gdzie jest najpopularniejsze i w jakich sytuacjach przygotowywane i spożywane.  

W temacie pieczywa, mam już tytuł ,,O chlebie,, gdzie jest 45 przepisów na wypieki na drożdżach i zakwasie. Wiele z nich już wypróbowałam, są naprawdę czytelnie i dokładnie opisane. A pieczenie jest prawdziwą przyjemnością. Gdy zobaczyłam, że pojawił się kolejny tytuł Elizy Mórawskiej, wiedziałam, że muszę go mieć :))  Książka już przeczytana ,,od deski do deski,,  świetnie się ją czyta. Poza przepisami jest też fajne wprowadzenie jak zacząć przygodę z pieczeniem pieczywa. Jakie narzędzia będą najbardziej przydatne, co warto zgromadzić. Wytłumaczone jest słownictwo piekarnicze, które jest dosyć bogate i często nie wiemy o co chodzi czytając przepisy. Tu wszystko świetnie wyjaśnione. Już po przeczytaniu mam zaznaczonych kilka przepisów, które bardzo mnie kuszą i jak najszybciej chcę wypróbować :))

 

 





 


Chleb piekę już około 15 lat, praktycznie tylko na zakwasie, bo taki smakuje mi najbardziej.

Piekę różne chlebki i lżejsze z większą ilością mąki pszennej i takie ciężkie, razowe, żytnie, z mnóstwem ziaren wszelakich i suszonych owoców. Takie ciężkie, pełne dobroci lubię najbardziej. Robię głównie chleby blaszkowe, czasami tylko skuszę się na chleb bochenkowy, pieczony w garnku żeliwnym. Ale teraz po lekturze książki, mam ogromną ochotę na eksperymenty :)) 

Będzie się działo ;)))






niedziela, 16 stycznia 2022

Słodkie chwile - Pavlova

 

Beza Pavlova, idealny, pyszny deser <3
 
Krucha i chrupiąca na zewnątrz, a w środku delikatna, puszysta pianka, przywodząca na myśl chmurkę. Słodycz bezy wspaniale równoważy kwaskowatość owoców, a jej delikatność jeszcze bardziej podkreśla krem z bitej śmietany i mascarpone. 

Wiele osób boi się robienia bezy, twierdząc, że jej pieczenie to prawdziwa sztuka, że jest bardzo wymagająca, kapryśna i trudna, że często nie wychodzi. Otóż nic bardziej mylnego. Zrobienie bezy to najprostsza i najszybsza rzecz pod słońcem. Wystarczy dobrze ubić białka, nie skąpić cukru i dobrze wysuszyć w piekarniku. Później dosłownie rozpływa się w ustach :))
 
 



Beza
* 6 białek
* 300g drobnego cukru
* 1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
* 1 łyżka soku z cytryny

Dokładnie oddzielamy białka i ubijamy je ze szczyptą soli. Gdy piana zaczyna gęstnieć, stopniowo dodajemy cukier, aż powstanie gęsta, błyszcząca piana. Na sam koniec dodać sok z cytryny i skrobię, dosłownie na 2-3 obroty miksera.
Na papierze do pieczenia narysować okrąg o wielkości 23-24 cm, wyłożyć pianę, ładnie wyrównać łyżką brzegi, gładząc ją do góry i włożyć do nagrzanego do 140*C piekarnika. Piec Przez 15-20 minut, a następnie zmniejszyć temperaturę do 100*C i suszyć 2,5 godziny. Po wyłączeniu piekarnika bezę pozostawić w nim do wystudzenia, ja zawsze leciutko uchylam wtedy drzwiczki, tak dosłownie na 0,5-1 cm








Krem
* 250 ml śmietanki kremówki 36%
* 250g mascarpone
* 1 łyżka cukru waniliowego

* dowolne owoce

Śmietankę, mascarpone, cukier, ubić na krem, wyłożyć na wystudzoną bezę, udekorować owocami.

Bezę można upiec dzień przed podaniem, a w ostatniej chwili wyłożyć krem.
 
 
 

 
 




Kochani, mało mnie ostatnio w blogosferze, jakoś taki marazm mnie dopadł... ale mam nadzieję, że uda mi się to zwalczyć i wróci chęć do pisania i robienia zdjęć.

Tymczasem zapraszam na naprawdę obłędną, słodką rozpustę i do napisania <3 <3 <3 



sobota, 13 listopada 2021

Słodkie chwile - Tartaletki z budyniem i śliwkami

 

 Jesień to czas śliwek i wszelkich potraw, ciast i deserów, w których grają główną rolę. Dziś zaproponuję pyszne, chrupiące tartaletki, z aksamitnym budyniem i zatopionymi w nich śliwkami,  na wierzchu obficie obsypane kokosową kruszonką  :D Kwintesencja jesieni :)))




 

* 250 g mąki pszennej 

* 150 g zimnego masła - można również ok 20-30g zamienić na smalec

* 0,5 szklanki cukru pudru

* 1 jajko

* szczypta soli

Wszystkie składniki połączyć, posiekać nożem i szybko zagnieść.(Ja najlepiej lubię zagnieść w robocie kuchennym, szybko i wygodnie) Następnie schłodzić przez ok 1 godzinę w lodówce. Ciasto rozwałkować, wyciąć krążki i wylepić nim wysmarowane masłem foremki. Ciasto nakłuć widelcem, wyłożyć papierem do pieczenia i wysypać kulki ceramiczne (może być również fasola lub ryż) i zapiec w 180*C przez około 15 min. Zdjąć papier z kulkami i dopiec tartaletki do zrumienienia ciasta, tak około 10-12 min. 

 




Kruszonka

* 70 g mąki

* 50g cukru

* 50g masła

* 50g wiórków kokosowych

Wszystkie składniki połączyć do uzyskania  kruszonki





* 800 ml mleka

* 2 budynie śmietankowe bez cukru

*  4 łyżki cukru

* śliwki, przekrojone na pół i wypestkowane

Ugotować budyń, wypełnić nim tartaletki,  na wierzch ułożyć skórką do dołu śliwki, posypać kruszonką. Piec w 180*C do zrumienienia kruszonki.



Zdradzicie jakie u Was łakocie, w przygotowaniu do niedzielnej kawy ?

 

 






czwartek, 4 listopada 2021

Biżuteria z kamieni naturalnych - Bransolety z turkusu

 

Tak przeglądam sobie ostatnie posty na blogu i widzę, że już bardzo dawno nie pokazywałam nic z biżuterii, a przecież ciągle coś nowego powstaje :)) Ostatnio na tapecie obsydian śnieżny i turkus, a więc dziś zaprezentują się bransolety z przepięknego, pełnego wspaniałych mocy,  kamienia królów i wojowników, kamienia zwycięzców  - TURKUSU <3 

 





Turkusowi towarzyszy hematyt i nieodłączne srebro, które dodatkowo wzmacnia moc minerału.







O turkusie i jego właściwościach można pisać naprawdę długo, ale chociaż kilka słów na temat jego mocy -  Jest to bardzo silny kamień ochronny. Dodaje siły, zwalcza stres, depresję i ataki paniki, poprawia nastrój, przywraca równowagę i podnosi na duchu. Chroni przed złym losem i wypadkami. Sprzyja zachowaniu sił witalnych. Jest symbolem szczerości i oddania. Wzmaga zdolność samorealizacji, pomaga odkryć i rozwinąć silne strony osobowości. Przynosi mądrość, kreatywność i pobudza wyobraźnię. Przyciąga do nas dobra materialne i to nie tylko w postaci pieniędzy, ale również przyciąga sytuacje, które powiększą nasze dobra materialne, np dobrą pracę, lukratywne kontrakty, czy projekty.
Łagodzi stany depresyjne, przyspiesza proces regeneracji organizmu, działa wzmacniająco na serce, płuca, a także zapobiega chorobom nowotworowym. Wspomaga układ krążenia, oczyszcza i odkwasza organizm. Pomaga przy infekcjach wirusowych, likwiduje gorączkę, wzmacnia organizm. Oczyszcza otoczenie z negatywnej energii.

 







Teraz powstaje turkusowy komplet bransolet, z naszyjnikiem i 3 pierścionkami, więc gdy tylko uda  mi się go sfotografować, zaprezentuję ;))


Kochani, życzę pięknego słońca i do napisania <3<3<3



poniedziałek, 18 października 2021

Jesienny spacer

 

Pochmurna październikowa niedziela, szaro, słonka brak, ale dosyć ciepło. Wybraliśmy się na jesienny spacer, uwielbiam tę porę roku, gdy drzewa przebarwiają się i świat skąpany jest w złocie i czerwieni :))

Dziś obraliśmy kierunek na jezioro Glinki, to wspaniałe miejsce do spacerów, jeziorko jest urokliwe i pięknie  położone, otoczone lasami.

 


 

 


 
 




















Często przy okazji spacerów zbieraliśmy trochę grzybków, niestety, teraz już ich nie ma, zbyt sucho. Znaleźliśmy tylko 3 podgrzybki, zaraz obok auta. 
Podobno jeszcze ma być dosyć ciepło, więc liczę na to, że będzie szansa na wędrówki w jesiennej scenerii :)) 
A jak Wy spędziliście niedzielę, były jakieś wycieczki, czy wypady w ciekawe, miłe miejsca? A może postawiliście na relaksik i wypoczynek w domowym cieple ? 


Pozdrawiam ciepło i do napisania <3 <3 <3