Wracam wraz z wiosną, mam nadzieję, że już wreszcie ciepłą i słoneczną, bo jak do tej pory, to nas niezbyt rozpieszczała, wyjątkowo zimna i wietrzna. Prognozy obiecywały ocieplenie i pogodną majówkę i na szczęście się sprawdziły.
W ogrodzie sporo się działo... zmiana ogrodzenia i w związku z tym byliśmy zmuszeni usunąć moją piękną zieloną ścianę z iglaków, która tworzyła wspaniałe tło dla kolorowych krzewów i kwiatów. Osłaniała nas też od ulicy, pochłaniała kurz i spaliny, oraz zapewniała intymność. Uwielbiałam każdego ranka wyjść do ogrodu, zaraz po przebudzeniu, jeszcze w szlafroku, z kubkiem gorącej herbaty, wędrować boso zielonymi alejkami i chłonąć dobrą energię z natury, cieszyć się spokojnym początkiem dnia, zanim pochłonęły mnie codzienne obowiązki. Na ten klimat będę musiała poczekać kilka lat, ale mam nadzieję, że nowe nasadzenia w miarę szybko urosną i znów powstanie zielony parawan, osłaniający mój pokój pod chmurką.
Noce są bardzo zimne, przymrozki pojawiły się w czasie kwitnienia drzew owocowych. Czereśnia ma sporo zbrązowiałych kwiatów, mam nadzieję, że jednak trochę owoców będzie, kwiaty wiśni jak na razie wyglądają na nietknięte.
Zaczynają kwitnąć jabłonie, oby były bezpieczne.
Świdośliwa obsypana kwiatami
Porzeczki również zawiązały mnóstwo owoców
W szklarni rośnie sałata, którą jemy już dosyć długo, pierwsze listki skubaliśmy w święta.
Zaczynają się zbiory rzodkiewki, która jakoś ostatnio słabo mi wychodzi, korzenie niezbyt duże, a liście szaleją... mam nadzieję, że w tym roku będzie wreszcie dorodna.
W ogrodzie, w skrzyni, pyszni się roszponka, zbieramy ją już chyba ponad miesiąc, sama się wysiała w zeszłym roku i tylko zeszły śniegi, już można było ją podskubywać :))) Teraz już zaczyna kwitnąć.
Ładnie zaczyna rosnąć rukola, jeszcze niewielka, ale już pierwsze listki zbieramy.
Podagrycznik jak zawsze nie zawodzi (niestety ;) ) To z jednej strony prawdziwe utrapienie, wręcz nie do zwalczenia, ale z drugiej strony prawdziwa prozdrowotna bomba, pełna witamin i minerałów. Jest, więc korzystamy z tego dobrodziejstwa i jego młode listki lądują na stole, w sałatkach i różnych potrawach na gorąco. Pyszny jest połączony ze szpinakiem, z serem feta, mascarpone, podsmażonym boczkiem wędzonym... powstaje świetny gęsty sos, który apetycznie otula makaron...pycha :D
i w towarzystwie rabarbaru, który też za chwilę będzie się nadawał do zbioru
Problemem poza przymrozkami jest nieprawdopodobna susza, ziemia dosłownie jak klepisko, twarda, zbita i sucha. Zwlekałam z podlewaniem, mając nadzieję, że wreszcie spadnie deszcz, niestety spadł tylko śnieg... w niedzielę w mojej okolicy była śnieżyca i wichura, sporo gałęzi leciało z drzew.
Tegoroczne silne mrozy, które pojawiły się zimą, po ostatnim dosyć długim okresie zim bez tak niskich temperatur spowodowały, że rozhartowane rośliny dosyć mocno oberwały. Bardzo przemarzły różaneczniki i azalie japońskie, mam nadzieję, że krzaczki się zregenerują, ale kwitnienie nie będzie zbyt spektakularne, wiele pąków zniszczonych. Trudno, część na pewno zakwitnie, niektóre już lada dzień.
Kochani, bardzo brakowało mi regularnego pisania postów, Waszych odwiedzin, ciekawych rozmów na przeróżne tematy. Mam mocne postanowienie poprawy i obiecuję być już na bieżąco ;)))