środa, 10 października 2018

O moim ogrodzie - w pigułce.



Często w sezonie letnim pokazuję swój ogród, dostaję sporo pytań dotyczących jego powstawania, czy pielęgnacji. Dziś napiszę kilka słów w tym temacie :)
Ogród znajduje się przy moim rodzinnym domu, od ponad 50 lat wciąż ewoluował i zmieniał się. Kiedyś były tu grządki z warzywami, później warzyw ubywało, a pojawiało się coraz więcej drzewek i krzewów owocowych. Pamiętam, gdy jako dziecko chowałam się w krzakach kolorowych porzeczek, które rosły w kilku rzędach, oraz wiśnie i jabłonie, po których wspinaliśmy się z bratem i chowaliśmy w gęstych liściach  :D
Ogród na ozdobny zaczęłam zmieniać od jakichś 10-12 lat, przez ten czas wciąż powstawały kolejne rabaty, ubywało trawnika, który teraz jest już tylko w wersji  wąskich, krętych ścieżek pomiędzy kwiatami i krzewami :D






Mnóstwo roślin mnie zachwycało, na początku sadziłam wszystko co mi wpadło w oko.
Wiele z nich rosło słabo, nie pasowały im warunki. Z czasem zastępowałam je innymi, którym bardziej warunki odpowiadały. Wiele czytałam, pochłaniałam wiedzę o roślinach, ale chyba to właśnie metoda prób i błędów przyniosła najlepsze efekty :D Kocham drobne rośliny, więc miałam ich mnóstwo, jednak i tę miłość zweryfikował czas. Przy tych maluchach pracy jest ogrom. Sukcesywnie zastępowałam je większymi roślinami. Nie znaczy to, że zrezygnowałam z nich całkowicie, mają sporo miejsca na skalniaku, gdzie sobie wygodnie rosną pomiędzy niskimi krzewami, a i pojawiają się na pierwszym planie na rabatkach.








 Jednymi z moich ulubionych drobnych roślin są irysy, które rosną w sporej ilości i na skalniaku i są wkomponowane na rabaty w całym ogrodzie. Rosną na pierwszym planie, przed wyższymi roślinami.








 Szkieletem mojego ogrodu są krzewy iglaste i liściaste, zimozielone i te zrzucające liście.
Dzięki nim pięknie jest nawet zimą. Tworzą wtedy zielone akcenty, które przyciągają wzrok i powodują, że nie jest szaro i nudno, a latem są zielonym tłem dla morza kolorowych kwiatów :)

Rośliny sadzę tak, żeby ciągle coś kwitło, dzięki temu ogród zmienia się jak w kalejdoskopie, czasami jest niesamowicie kolorowo, a są okresy, że jest tylko biało zielono, lub króluje zieleń w różnych odcieniach. 

Wiosną królują rododendrony





 Następnie przychodzi czas kwitnienia róż





 Później zakwitają liliowce,  lilie i floksy







Kolej przychodzi na hortensje. W moim ogrodzie pozostały tylko bukietowe, które są niesamowicie wytrzymałe i nie straszne im zimowe i wiosenne wahania temperatur, których obecny klimat nam nie szczędzi. Wszystkie  ogrodówki zostały wykopane i podane dalej. U mnie bardzo często wiosenne przymrozki niszczyły im pąki i rzadko kiedy bujnie kwitły. Bukietowe są niezawodne każdego roku.








 Późna jesień też jest piękna, dzięki przebarwiającym się liściom krzewów, dużej ilości host, które też przyjmują złote jesienne barwy i żurawek, oraz cudnym, nadającym lekkości ogrodowi trawom :D

 






Zima również zachwyca,  nie ma nudy i szarości. Zielone krzewy iglaste i liściaste, suche kwiatostany hortensji, kolorowe żurawki.  Cały czas coś się dzieje :D









Ogród niewielki, ale zmieściły się tu nie tylko rośliny ozdobne, sporo jest drzew i krzewów owocowych.
Czereśnia, wiśnia, 2 jabłonie, śliwka węgierka, renkloda, z krzewów - jeżyny, borówki amerykańskie, maliny, porzeczki, agrest, 4 odmiany winogron. Jest szklarenka, w której bujnie rosną pomidory.
Jest też spora rabata ziołowa i miejsce na niewielki warzywnik - obowiązkowe cukinie, papryka.


 Mój ogród jest całkowicie ekologiczny, nie używam żadnych środków chemicznych, które szkodzą środowisku, żyjątkom mieszkającym pomiędzy moimi krzaczorami, oraz nam samym.
Żadnych oprysków, nawozów.
 Rabaty mulczuję skoszoną trawą i korą, które rozkładając się zapewniają wartościowe pożywienie roślinkom, a jednocześnie utrzymują wilgoć w glebie, chronią korzenie roślin przed nadmiernym nagrzewaniem i przemarzaniem, oraz zapobiegają wyrastaniu chwastów.

Dzięki temu mój ogród żyje, jest mnóstwo małych mieszkańców, którzy świetnie się tu czują. Mnóstwo biedronek, żuczków przeróżnych, latem buszują we floksach całe chmary naszych polskich kolibrów, czyli Furczaki Gołąbki, pełno pająków, których niestety nigdy nie polubię, ale gdzieś tam głęboko w roślinnym buszu mogą sobie żyć. Niektóre z nich są naprawdę piękne, np częsty w moim ogrodzie Tygrzyk Paskowany. Mam nawet zaprzyjaźnioną modliszkę, która jednego z wieczorów odbywała spacer po tarasie :D




Uffff...... to najdłuższy post w historii mojego bloga :))))
 Mam jednak szczerą nadzieję, że udało się Wam przebrnąć do końca i spacer moimi ogrodowymi alejami, przez 4 pory roku, sprawił Wam przyjemność  :D


 Pozdrawiam serdecznie, Agness:)




niedziela, 7 października 2018

Słodka niedziela - Szarlotka



Dziś nie będzie śniadania, bo na stole powtórka tego, co już pokazywałam wcześniej, a mianowicie panini z chipsami z boczku, jajem sadzonym, salsą pomidorową i rukolą z gruszką i sosem balsamicznym   :)
Ale za to będzie pyszna szarlotka, z masą jabłek. 
Jak jesień, to szarlotki - nie może być inaczej  :D

Dziś wersja najprostsza, bez kombinowania, sama klasyka :))) 
...no dobrze... lekko udziwniłam kisielem cytrynowym do jabłek, ale wcale tego nie widać ;))





* 1,5 kg jabłek
* 1 kisiel cytrynowy
* 3 szkl mąki
* 2 jaja
* 1,5 szkl cukru
* 25 dag masła
* 2 łyżki śmietany
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżka cukru z wanilią lub cynamon

Mąkę wymieszać z proszkiem, dodać pół szklanki cukru, szczyptę soli, śmietanę, jajka, masło i szybko zagnieść ciasto. Włożyć do lodówki.
 
Jabłka obrać, pokroić w ćwiartki a następnie w plasterki. Wymieszać z pozostałym cukrem (jeśli jabłka są słodkie zmniejszyć ilość cukru) kisielem i cukrem waniliowym (do jabłek można dodać rodzynek, orzechów, ja jednak najbardziej lubię same, z wanilią lub cynamonem) 

Wysmarować blachę masłem, lub wyłożyć papierem, wykleić ją 2/3 ciasta . Posypać na wierzchu tartą bułką. Wyłożyć jabłka i na wierzch zetrzeć na tarce pozostałe ciasto.
Piec w 180* około 50 min, aż wierzch ładnie się zrumieni.












Szarlotkę podałam z bitą śmietaną i ostatnimi malinami prosto z krzaczka :D





Pogoda przepiękna, ciepło, słonecznie, więc kawa i ciasto obowiązkowo na tarasie :D Mam nadzieję, że i u Was aura dopisała i macie możliwość skorzystać z ciepłych jesiennych dni na  powietrzu :)


Pozdrawiam jesiennie, Agness <3








czwartek, 4 października 2018

Bransoletki z kamieni naturalnych - Lapis Lazuli



Lapis lazuli jest pięknym kamieniem w kolorze indygo.
Często ma białe plamki i smugi, mogą delikatnie połyskiwać maleńkie ziarenka pirytu.
W moich bransoletkach wystąpił matowy kamień, połączony z szarym jadeitem, hematytem i obowiązkowym srebrem :D





Lapis lazuli to kamień, któremu przypisuje się niesienie ludziom mądrości i zrozumienia. 
Sprzyja rozwojowi intuicji. 
Emanuje dobrocią, zwalcza zło i ponure myśli, niepokoje, przynosi ulgę i odprężenie, odstresowuje. 
Wzbudza czyste i bezinteresowne uczucia, ofiarność i idealizm. 
Wzmacnia poczucie wiary we własne siły. Sprzyja dobrym relacjom między ludźmi.










Lapis Lazuli leczy z bezsenności, wstrząsów psychicznych, bólów głowy, gorączki, epilepsji, oraz chorób oczu. W połączeniu ze srebrem pomaga przy nerwobólach, reumatyzmie,chorobach skóry.
Wzmacnia system odpornościowy, oczyszcza ciało z toksyn. 
Pomaga przy chorobach górnych dróg oddechowych, tarczycy itp, itd....




Czy wierzymy w te wszystkie moce kamieni, czy nie, to ogromnej urody odmówić mu nie możemy :D  Jest naprawdę piękny :D 


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę słońca i pięknych dni jesieni <3





poniedziałek, 1 października 2018

Leczo na zimę



Obecny sezon to prawdziwe szaleństwo przetworów. 
Robię je w sporej ilości co roku, ale obecnie wszelkie drzewa i krzewy tak niesamowicie obrodziły, że piwniczka po prostu pęka w szwach. Od wiosny, począwszy od truskawek,  czereśni, następnie wiśni, porzeczek, malin, brzoskwiń, renklod, śliwek węgierek, jabłek, gruszek, ogórków, pomidorów, papryki, cukinii, dyni.... ojjj jest tych pyszności wszelakich <3
Obecnie na tapecie leczo, pyszne, pachnące, energetyczne :D 





Pracy przy nim jest całkiem sporo, bo wszystkie warzywa trzeba oczyścić, pomidory sparzyć i obrać ze skórki, wszystko pokroić. Ale naprawdę warto. Później zimą warzywa są takie plastikowe, kompletnie bez smaku, a  te letnie, dojrzewające na słońcu, pachnące, słodkie...po prostu pyszne. To wszystko czuć po otworzeniu słoiczka <3




Zimą wystarczy odkręcić zakrętkę i dołożyć jakieś mięso ( smażoną pierś indyka czy kurczaka, kiełbaskę, boczek, schab... co lubimy i na co mamy ochotę) Podać z ryżem, kaszą czy makaronem i pyszny, pachnący latem obiad gotowy :) 




* 5 kg papryki z przewagą czerwonej
* 3 kg pomidorów 
* 2 duża cukinie
* 3 kg cebuli
* olej, sól, pieprz, słodka i ostra papryka w proszku


Cebulę obrać, pokroić w półplasterki, delikatnie zezłocić na oleju, wrzucić do dużego garnka, dodać pokrojoną w paseczki paprykę, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory i pokrojoną w kostkę cukinię. Gotować do zmięknięcia warzyw, ale tak, żeby się nie rozpadły. W trakcie gotowania doprawić do smaku przyprawami. Nakładać gorące do słoików. Ja pasteryzuję w nagrzanym do 130*C piekarniku, przez około 30 min. Po wyjęciu odwracam do góry dnem i przykrywam kocem. 







Zdradzicie jakie przetwory goszczą w Waszych spiżarniach ? :D 


Pozdrawiam jesiennie, Agness <3


wtorek, 25 września 2018

Jesień i jej uroki



Każda pora roku ma swoje uroki, nawet jesień, za którą wiele osób nie przepada ;)
Ta wczesna oferuje nam bardzo, bardzo dużo.
Cudowne kolory, szumiące w powiewach wiatru trawy, grzyby, orzechy, błyszczące kasztany, babie lato, powietrze pachnące ogniskami ... oj długo by wymieniać :D
 Jest w miarę ciepło, słonecznie i pięknie.
  Nadal poranna kawa i posiłki na tarasie, prace w ogrodzie, każda wolna chwila na powietrzu









Wędrówki po lesie w poszukiwaniu grzybów, albo po prostu leniwe spacery i cieszenie się urodą jesiennych klimatów <3
Liście jeszcze cudnie zielone, jeszcze nie widać jesieni, wydaje się tak letnio. Dopiero pierwsze liście zaczynają się przebarwiać :)













Późna jesień niestety nie jest już taka piękna, robi się szaro, zimno i deszczowo, ale to też ma swoje uroki
Wtedy jest czas na nadrobienie tego, na co latem nie dało się wygospodarować nawet chwili. 
Długie, szare wieczory możemy poświęcić na oglądanie zaległych filmów, czy czytanie książek, Uwielbiam owinięta ciepłym  kocem siedzieć na tarasie, z kubkiem gorącej herbaty z malinami, lub żurawiną i kawałkiem szarlotki. Słuchać deszczu i czytać książki. Po prostu to kocham :))) 

W tej chwili mamy załamanie pogody i mimo początku jesieni pogoda wręcz listopadowa... ale powiem szczerze, że kilka takich dni wcale mi nie przeszkadza :)




Gdy pogoda nie pozwala spędzać dni na powietrzu, chętnie poświęcam czas na segregowanie w szafach ( tak, dla mnie to też przyjemność, uwielbiam to robić ;))) Włączam ulubioną muzykę, zapalam świeczki, robię kawę i ... przebieram ciuszki całej rodziny, naczynia, szkło, sortuję co do oddania, co do wyrzucenia. Robi się przestronnie i luźno :)
 Przyjemne z pożytecznym ;)) 




 Zdradzicie, jakie Wy macie ulubione zajęcia na jesienne dni i długie wieczory ?


Pozdrawiam jesiennie, Agness <3




sobota, 22 września 2018

Wiązanki


Czas pędzi jak szalony, jeszcze przed chwilą czekaliśmy na nadchodzącą wiosnę i rozkwitające kwiaty, a tu już mamy pierwsze dni jesieni. 
Nawet się nie obejrzymy, gdy przyjdzie 1 listopada i Wszystkich Świętych.
Zawsze jest mnóstwo pracy przed owym świętem i tym razem postanowiłam nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę ( jak to często u mnie bywa, bardzo pracowite 2 tygodnie przed samym świętem)  i już zaczęłam tworzenie pierwszych wiązanek, które jadą daleko od domu.
To pierwsza tura, następna już będzie pod koniec października, z żywego igliwia.

Jak wiecie, moją ukochaną formą dekoracji jest wianek i używam go w wielu aranżacjach w domu, ogrodzie i na cmentarz również.




























Kolorystyka wianków bardzo różna, tak jak i bardzo różne gusta . 
Jedna eleganckie i stonowane, inne kwintesencja barw jesieni  :)


Kochani, życzę pięknej niedzieli, mimo załamania pogody, słońca i uśmiechu <3