A dlaczego 24 ?
Zainspirował mnie artykuł na blogu Beatrycze, który bardzo mnie zaciekawił i spowodował, że postanowiłam stworzyć podobną listę. Z tym, że u mnie lista tego, za co jesień kocham. To może niecodzienne, bo większość osób nie lubi tej szarej i deszczowej pory roku, ale ja widzę w niej mnóstwo powodów, za co można ją kochać i się nią cieszyć :))) Zaciekawiło mnie też, czy uda mi się znaleźć aż 24 powody sympatii do jesieni, to naprawdę dużo :))
A czy udało się??? Zobaczcie sami :)
1) Kocham ją za bajeczne kolory, w które ubiera się cały świat. Wszystkie drzewa i krzewy zaczynają się mienić złotem i purpurą. Zawsze z zachwytu zapiera mi dech w piersiach.
2) Kocham ją za spadające z drzew liście, za te cudne złoto-brązowe szeleszczące dywany, w których uwielbiam brodzić.
3) Za piękne, gładkie, błyszczące kasztany, które w czasie dzieciństwa mojej córci zawsze zbierałyśmy, a później wieczorami tworzyłyśmy urocze ludziki i zwierzaczki :) To był przeuroczy wspólny czas, pełen śmiechów, zabawy i dobrego humoru <3
Nadal zbieram je do jesiennych dekoracji :)
4) Za grzyby... dorodne, szlachetne borowiki, brunatne podgrzybki, czerwone zadziorne koźlarze, piegowate, postrzępione kanie czubajki, które po usmażeniu w panierce smakują tak, że niech najlepszy schabowy się schowa :)) zielonki, ukrywające się w kopczykach ziemi. które tylko wprawne oko potrafi wypatrzeć, a smakują tak, że nie zdążę dobrze zdjąć ich z patelni, gdy już znikają w ustach biesiadników :))
5) Kocham ją za babie lato, cudnie mieniące się w słońcu i delikatnie drgające na wietrze.
6) Za orzechy, najbardziej lubię włoskie, te świeżo zebrane, które jeszcze brudzą ręce resztkami zielonej skorupki. Trzeba z nich zdjąć białą gorzką skórkę. Są cudnie słodkie i soczyste.
7) Za dynie, te ogromne i te całkiem malutkie. Za ich urodę, cudny smak i różnorodność potraw jakie z nich można przyrządzić. Pyszną zupę dniową, ciasto pachnące cynamonem, obłędny dżem o smaku pomarańczy, dyniowy sernik, krem i kawę....
8) Za śliwki węgierki - jogurtowe ciasto z kruszonką, które to chyba właśnie z nimi smakuje najbardziej i gęste, słodkie powidła, tak dobrze wysmażone, że aż smakujące karmelem i rozpływające się na języku w prawdziwą rozkosz smaku :))
9) Za żurawiny, które kocham miłością wielką. Nie ma lepszej herbaty niż ta z łyżeczką pachnącej żurawiny <3
10) Za dojrzałe, pachnące i kwaśne owoce pigwy i pigwowca, które po zapakowaniu w słoik, połączone z cukrem tworzą prawdziwą bombę pełną witamin, z witaminą C na czele. A pachną tak, że po odkręceniu wieczka aromatem wypełnia się cała kuchnia.
11) Za winogrona, zrywane prosto z krzaczków, które porastają pergole na tarasie i są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Pachnące, słodkie, soczyste... pyszne :)
12) Kocham ją za przepiękne bukiety z liści, które wprowadzają wspaniały klimat do domu, rozstawiam je w każdym pokoju, w towarzystwie małych dyń.
13) Za chryzantemy, jedne z moich ulubionych kwiatów, na które zawsze bardzo czekam. Wypełniają mój taras i kąciki wypoczynkowe w ogrodzie. Ja bardzo lubię nawet ich zapach, charakterystyczny, cierpki i nie przez każdego lubiany :))
14) Za pachnący korzennymi przyprawami dom. To właśnie od jesieni przychodzi ochota na ciasta z tymi przyprawami. Pierniki, murzynki, szarlotki z dużą ilością cynamonu, placki z orzechami, jabłkami i gruszkami.
15) Za grzane wino, pełne goździków, anyżu, kardamonu i plastrów pomarańczy, wspaniale rozgrzewające po zimnym dniu.
16) Za gorące herbaty, z dodatkiem przypraw korzennych, jabłek, pomarańcz, koniecznie w grubym kubku rozgrzewającym dłonie. O żadnej innej porze roku nie smakują tak, jak właśnie jesienią :))
17) Za możliwość czytania do woli. Od wiosny mam znacznie mniej czasu na tę przyjemność. Większość czasu spędzam na powietrzu, w ogrodzie. A że czytać kocham, to zarywam na to noce. Teraz, długie wieczory pozwalają oddać się tej przyjemności w dużo większym zakresie :)
18) Za... no właśnie, za coś, co wiele osób zdziwi, ale znajduję na to czas dopiero jesienią, kiedy skończy się okres ogrodowo-tarasowy :))) A mianowicie - za możliwość segregacji w szafach, porobienia w nich porządku, odłożenia różnych rzeczy do oddania, przekomponowania szaf i szuflad :)
19) Za możliwość obejrzenia jakichkolwiek filmów, nie mam na to kompletnie czasu w innych okresach, teraz też niewiele, ale 1- 2 filmy tygodniowo uda mi się obejrzeć :))
20) Kocham ją za otulacze wszelakie... za szale, kominy, poncza, ależ ja lubię się nimi otulać, teraz wreszcie przyszedł na to czas :)
21) Za ciszę i spokój nad jeziorami. Uwielbiam spacerować nad wodą, a latem plaże są wypełnione plażowiczami tak, że czasami ciężko nawet nogę wcisnąć pomiędzy porozkładane koce. Teraz jest spokojnie, klimatycznie, cicho i po prostu pięknie <3
22) Za czas, który mogę poświęcić swoim ulubionym dłubankom. Bransoletki, wianki i inne dekoracje robię cały rok, ale marzy mi się powrót do robienia karteczek okolicznościowych. Których przed laty robiłam naprawdę sporo i uwielbiałam to. Robiłam całe papeterie, łącznie z kopertami ozdobnymi. Ale było to całe lata temu... może ze 20 :/ Nie mogę znaleźć czasu żeby się za to wziąć, nie wiem nawet jak zacząć, tyle jest teraz cudnych rzeczy do ich wyrobu - papierów, farbek, dodatków. Gdy ja robiłam nie było praktycznie nic, poza jakimiś prostymi ozdobnymi papierami. Wszystko praktycznie robiłam sama, żeby móc złożyć z tego karteczkę:)) Może wreszcie tej jesieni zmobilizuję się do powrotu do karteczkowania :)

23) Kocham ją za żywy ogień, który nigdy tak bardzo nie pociąga jak właśnie w czasie, kiedy nastaną długie, szare wieczory, pełne chłodu i padającego za oknem deszczu. Za trzaskający iskrami kominek, którego niestety nie mam na co dzień, a jest moim marzeniem. Ale mam okazję napawać się cudnym klimatem jaki roztacza, u rodziny :)
24) Za porozstawiane w różnych zakamarkach lampki, światełka, lampiony, świece, które wspaniale rozświetlają jesienną szarówkę, wprowadzają cudną przytulność, uroczy nastrój i ciepło do domu.
25) Kurczę... nie wyrobiłam się w 24 punktach, muszę dodać choć jeden jeszcze :))) Tego punktu nie mogę pominąć :))) A mianowicie, kocham jesień za wszelkie futrzaki, koce, pledy, narzuty, puchate poduchy, które na lato wędrują do kufra, a jesienią wydobywam z czeluści, rozkładam po kanapach, fotelach, krzesłach. Cudnie otulają i umilają czas i swoja obecnością tworzą ciepło i przytulny klimat...
Uffff... ależ się naprodukowałam, a myślę, że mogłabym jeszcze....
Cóż mogę powiedzieć... ja po prostu kocham jesień <3
Nie mogę powiedzieć, że nie widzę negatywów, ale taka już jestem, że na negatywy nie zwracam uwagi i z każdej sytuacji, każdego zdarzenia, staram się wyciągać tylko to co dobre i piękne :)))
Cieszmy się każdą najmniejszą nawet chwilą kochani, nie traćmy życia na smutki <3 <3 <3