niedziela, 20 października 2019

Las w jesiennej szacie



Jesień w obecnym sezonie naprawdę nas rozpieszcza.
Pogoda jest przepiękna, powyżej 20* na termometrze, słońce cudnie świeci.
 To aż niesamowite, żeby pod koniec października chodzić w bluzce z krótkim rękawem :)))
Taka aura powoduje, że po prostu nie sposób wysiedzieć w domu :)))
Lasy, jeziora przyzywają. Świat aż płonie od gorących barw - złoto, rudości, purpura... aż brak słów na określenie tego niesamowitego piękna <3



















Grzybów nadal niewiele, ale wreszcie jakieś się pojawiają. Są nieduże, podsuszone i sporo robaczywych. Ale sucho jest cały czas, deszczu jak na lekarstwo.
Najważniejsze, że co nieco już się pokazuje.
Wczoraj zapełniona suszarka i dziś to samo, troszkę suszu będzie. 







Wprawdzie nie są jadalne, ale zobaczcie jakie śliczne :)))






















A stare murszejące pnie, są niesamowite, wyglądają jak jakieś prehistoryczne stwory :)))











Kochani, a jak Wy spędziliście taki piękny weekend ?



czwartek, 17 października 2019

Bransoletki z kamieni naturalnych



Właśnie dostałam kilka zdjęć, od jednej z miłośniczek bransoletek, która nie wyjdzie z domu, gdy jej przegubów nie ozdabiają kolorowe kamienie :) Ma tak samo jak ja ;)))

To kilka noszonych przez nią przykładowych kompozycji, z różnych kamieni. W większości zestawów pojawiają się drobniutkie bransoletki z hematytów, w których Ola jest ostatnio szczególnie zakochana :))
Wszystkie bransoletki, poza Pandorą widoczną na jednym ze zdjęć, są mojego wykonania ;) 





























Uważam, że dodatek biżuterii jest w stanie zmienić i uatrakcyjnić każdy strój, nawet taki najzwyklejszy, codzienny. Robi z niego ciekawą i przyciągającą wzrok stylizację.
Moją uwagę zawsze przyciąga biżuteria na mijanych kobietach. Wyróżnia je z tłumu, powoduje, że są oryginalne, ciekawe i niesztampowe  :))

Ciekawa jestem, czy macie podobne odczucia, czy zwracacie uwagę na takie przedmioty ?


Pozdrawiam serdecznie i przesyłam słońce, wciąż pięknie świecące i umilające nam jesienne dni <3 




niedziela, 13 października 2019

Dlaczego kocham jesień - 24 powody



 A dlaczego 24 ? 

Zainspirował mnie artykuł na blogu Beatrycze,  który bardzo mnie zaciekawił i spowodował, że postanowiłam stworzyć podobną listę. Z tym, że u mnie lista tego, za co jesień kocham. To może niecodzienne, bo większość osób nie lubi tej szarej i deszczowej pory roku, ale ja widzę w niej mnóstwo powodów, za co można ją kochać i się nią cieszyć :))) Zaciekawiło mnie też, czy uda mi się znaleźć aż 24 powody sympatii do jesieni, to naprawdę dużo :))

A czy udało się??? Zobaczcie sami :)


1) Kocham ją za bajeczne kolory, w które ubiera się cały świat. Wszystkie drzewa i krzewy zaczynają się mienić złotem i purpurą. Zawsze z zachwytu zapiera mi dech w piersiach.

 


2) Kocham ją za spadające z drzew liście, za te cudne złoto-brązowe szeleszczące dywany, w których uwielbiam brodzić.

3) Za piękne, gładkie, błyszczące kasztany, które w czasie dzieciństwa mojej córci zawsze zbierałyśmy, a później wieczorami tworzyłyśmy urocze ludziki i zwierzaczki :) To był przeuroczy wspólny czas, pełen śmiechów, zabawy i dobrego humoru <3
Nadal zbieram je do jesiennych dekoracji :)

4)  Za grzyby... dorodne, szlachetne borowiki, brunatne podgrzybki, czerwone zadziorne koźlarze, piegowate, postrzępione kanie czubajki, które po usmażeniu w panierce smakują tak, że niech najlepszy schabowy się schowa :))  zielonki, ukrywające się w kopczykach ziemi. które tylko wprawne oko potrafi wypatrzeć, a smakują tak, że nie zdążę dobrze zdjąć ich z patelni, gdy już znikają w ustach biesiadników :))



5)  Kocham ją za babie lato, cudnie mieniące się w słońcu i delikatnie drgające na wietrze.

6)  Za  orzechy, najbardziej lubię włoskie, te świeżo zebrane, które jeszcze brudzą ręce resztkami zielonej skorupki. Trzeba z nich zdjąć białą gorzką skórkę. Są cudnie słodkie i soczyste.




7) Za dynie, te ogromne i te całkiem malutkie. Za ich urodę, cudny smak i różnorodność potraw jakie z nich można przyrządzić. Pyszną zupę dniową, ciasto pachnące cynamonem, obłędny dżem o smaku pomarańczy, dyniowy sernik, krem i kawę....




8) Za śliwki węgierki - jogurtowe ciasto z kruszonką, które to chyba właśnie z nimi smakuje najbardziej i gęste, słodkie powidła, tak dobrze wysmażone, że aż smakujące karmelem i rozpływające się na języku w prawdziwą rozkosz smaku :))



9) Za żurawiny, które kocham miłością wielką. Nie ma lepszej herbaty niż ta z łyżeczką pachnącej żurawiny <3




 10) Za dojrzałe, pachnące i kwaśne owoce pigwy i pigwowca,  które po zapakowaniu w słoik, połączone z cukrem tworzą prawdziwą bombę pełną witamin, z witaminą C na czele. A pachną tak, że po odkręceniu wieczka aromatem wypełnia się cała kuchnia.

11) Za winogrona, zrywane prosto z krzaczków, które porastają pergole na tarasie i są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Pachnące, słodkie, soczyste... pyszne :)




12) Kocham ją za przepiękne bukiety z liści, które wprowadzają wspaniały klimat do domu, rozstawiam je w każdym pokoju, w towarzystwie małych dyń.

13) Za chryzantemy, jedne z moich ulubionych kwiatów, na które zawsze bardzo czekam. Wypełniają mój taras i kąciki wypoczynkowe w ogrodzie. Ja bardzo lubię nawet ich zapach, charakterystyczny, cierpki i nie przez każdego lubiany :))




 14) Za pachnący korzennymi przyprawami dom. To właśnie od jesieni przychodzi ochota na ciasta z tymi przyprawami. Pierniki, murzynki, szarlotki z dużą ilością cynamonu,  placki z orzechami, jabłkami i gruszkami.

15) Za grzane wino, pełne goździków, anyżu, kardamonu i plastrów pomarańczy, wspaniale rozgrzewające po zimnym dniu.

16) Za gorące herbaty, z dodatkiem przypraw korzennych, jabłek, pomarańcz, koniecznie w grubym kubku rozgrzewającym dłonie. O żadnej innej porze roku nie smakują tak, jak właśnie jesienią :))




17) Za możliwość czytania do woli. Od wiosny mam znacznie mniej czasu na tę przyjemność. Większość czasu spędzam na powietrzu, w ogrodzie. A że czytać kocham, to zarywam na to noce. Teraz, długie wieczory pozwalają oddać się tej przyjemności w dużo większym zakresie :)

18)  Za... no właśnie, za coś, co wiele osób zdziwi, ale znajduję na to czas dopiero jesienią, kiedy skończy się okres ogrodowo-tarasowy :))) A mianowicie - za możliwość segregacji w szafach, porobienia w nich porządku, odłożenia różnych rzeczy do oddania, przekomponowania szaf i szuflad :)

19) Za możliwość obejrzenia jakichkolwiek filmów, nie mam na to kompletnie czasu w innych okresach, teraz też niewiele, ale 1- 2 filmy tygodniowo uda mi się obejrzeć :))

20) Kocham ją za otulacze wszelakie... za szale, kominy, poncza, ależ ja lubię się nimi otulać, teraz wreszcie przyszedł na to czas :)

21) Za ciszę i spokój nad jeziorami. Uwielbiam spacerować nad wodą, a latem plaże są wypełnione plażowiczami tak, że czasami ciężko nawet nogę wcisnąć pomiędzy porozkładane koce. Teraz jest spokojnie, klimatycznie, cicho i po prostu pięknie <3




22) Za czas, który mogę poświęcić swoim ulubionym dłubankom. Bransoletki, wianki i inne dekoracje robię cały rok, ale marzy mi się powrót do robienia karteczek okolicznościowych. Których przed laty robiłam naprawdę sporo i uwielbiałam to. Robiłam całe papeterie, łącznie z kopertami ozdobnymi. Ale było to całe lata temu... może ze 20 :/ Nie mogę znaleźć czasu żeby się za to wziąć, nie wiem nawet jak zacząć, tyle jest teraz cudnych rzeczy do ich wyrobu - papierów, farbek, dodatków. Gdy ja robiłam nie było praktycznie nic, poza jakimiś prostymi ozdobnymi papierami. Wszystko praktycznie robiłam sama, żeby móc złożyć z tego karteczkę:)) Może wreszcie tej jesieni zmobilizuję się do powrotu do karteczkowania :)



23) Kocham ją za żywy ogień, który nigdy tak bardzo nie pociąga jak właśnie w czasie, kiedy nastaną długie, szare wieczory, pełne chłodu i padającego za oknem deszczu. Za trzaskający iskrami kominek, którego niestety nie mam na co dzień, a jest moim marzeniem. Ale mam okazję napawać się cudnym klimatem jaki roztacza, u rodziny :)

24) Za porozstawiane w różnych zakamarkach lampki, światełka, lampiony, świece, które wspaniale rozświetlają jesienną szarówkę, wprowadzają cudną przytulność, uroczy nastrój i ciepło do domu.

25) Kurczę... nie wyrobiłam się w 24 punktach, muszę dodać choć jeden jeszcze :))) Tego punktu nie mogę pominąć :))) A mianowicie, kocham jesień za wszelkie futrzaki, koce, pledy, narzuty, puchate poduchy, które na lato wędrują do kufra, a jesienią wydobywam z czeluści, rozkładam po kanapach, fotelach, krzesłach. Cudnie otulają i umilają czas i swoja obecnością tworzą ciepło i przytulny klimat...


Uffff... ależ się naprodukowałam, a myślę, że mogłabym jeszcze....
Cóż mogę powiedzieć... ja po prostu kocham jesień <3
Nie mogę powiedzieć, że nie widzę negatywów, ale taka już jestem, że na negatywy nie zwracam uwagi i z każdej sytuacji, każdego zdarzenia, staram się wyciągać tylko to co dobre i piękne :)))
Cieszmy się każdą najmniejszą nawet chwilą kochani, nie traćmy życia na smutki <3 <3 <3




wtorek, 8 października 2019

Quesadilla



Kochani, dziś zaproponuję Wam przekąskę, która ma duże wzięcie w moim domu :)
Jest to potrawa kuchni meksykańskiej, która robi się coraz bardziej popularna i u nas.
Podstawą tego dania są placki tortilli sklejone serem, a w nim zatopione są składniki farszu, na jakie tylko mamy ochotę :)



U mnie dziś nadzieniem jest pokrojona w paski, marynowana i usmażona pierś z kurczaka, duszona z czosnkiem cukinia i czerwona papryka, czerwona fasola, kukurydza, mozzarella biała i żółta i ser gouda.




Na patelnię kładę placek tortilli, wykładam na niego farsz, przykrywam drugim plackiem i podsmażam, aż się zrumieni ( 2-3 minuty), następnie przykrywam dużym talerzem i obracam całość na drugą stronę, którą również podsmażam do zrumienienia.



Podaję z salsą pomidorową i guacamole

Salsa - dojrzałe pomidory kroję w drobną kosteczkę lub rozgniatam widelcem, dodaję posiekaną ostrą papryczkę, czerwoną cebulkę, którą kroję w kosteczkę, solę i odstawiam, żeby ,,przegryzła się,, ze 2 ząbki czosnki i skrapiam sokiem z cytryny lub limonki i sól i pieprz do smaku.

Guacamole - awokado obieram i rozgniatam widelcem, dodaję sok z cytryny lub limonki, troszkę czosnku, sól i pieprz, można dodać ostrej papryczki i kolendrę, skrapiam oliwą. 







Podstawą nadzienia jest ser  - queso oznacza właśnie ser :)
A do niego dodajemy to co lubimy i na co mamy ochotę. Może być to kurczak, mielone mięso wołowe z cebulą kukurydzą i fasolą, owoce morza, kiełbaski chorizo, same warzywa, co nam w duszy gra :D 





To jest naprawdę pyszne :)))
Świetnie nadaje się na śniadanie, obiad, kolację i przekąskę. 
Można również zrobić jako poczęstunek na spotkanie ze znajomymi:)  

Kochani życzę pięknych jesiennych dni, oby pogoda jeszcze jakiś czas porozpieszczała nas ciepłem :)

Pozdrawiam i do napisania :D 




wtorek, 1 października 2019

Taras u progu października



Wrzesień pożegnał nas wichurą i zacinającym deszczem. Było szaro, zimno i bardzo nieprzyjemnie. 
Za to pierwszy dzień października, to zupełnie inna bajka. Od samego rana przepiękne słońce, zobaczymy jak się to długo utrzyma, oby jak najdłużej <3


Zapraszam na kilka migawek z październikowego już tarasu. Jakoś tak w tym roku sezon mi umknął, że nie pokazałam mojego ukochanego miejsca w domu w letniej odsłonie.
Kolory zagościły tu już jesienne, jednak kwiaty nadal letnie. Wciąż są takie piękne i bujne, że będą stały, dopóki mróz ich nie zniszczy :)  Na dniach dołączą do nich kremowe, rude i żółte chryzantemy :)





Przy takiej pięknej pogodzie śniadanie obowiązkowo na tarasie. Trzeba łapać cudne słoneczne chwile przed nadejściem szarych, zimnych dni.






Winogrona na wyciągnięcie ręki, zerwane prosto krzaczorów, pnących się po drewnianej pergoli




A muffinki świeżo upieczone, jeszcze ciepłe :D Z ostatnimi borówkami które jeszcze się uchowały na krzaczkach.



Zauważyliście skrzynie umieszczone pod łóżkiem?
Pokazywałam Wam jakiś czas temu zakup skrzynek na owoce, które właśnie do tego celu były przeznaczone. Zostały oszlifowane,  pobejcowane, dokręcone kółeczka i metalowe, czarne rączki i tak się prezentują. Służą do przechowywania tarasowych przydasi ( świec, lampioników, serwetek, podkładek na stół itp) oraz odżywek i narzędzi do pielęgnacji kwiatów.




W tym sezonie zdecydowanie królowały koleusy, rozrosły się w ogromne, piękne krzaczory. Pozostałe rośliny zepchnęły w cień.








Mam nadzieję, że jeszcze wiele będzie takich pięknych, słonecznych dni, które pozwolą nam  korzystać w pełni z uroków jesieni :)
I tego i Wam i sobie życzę :)))
<3