Wreszcie przyszła przepiękna, słoneczna, ciepła wiosna.
W tym roku wyjątkowo późno zaczęłam pozimowe prace w ogrodzie. Zawsze do tej pory już wszystko miałam uprzątnięte, a teraz dopiero początki. Zbyt zimno było, pogoda nie sprzyjała, nie ciągnęła do przebywania w ogrodzie. Ale od poniedziałku jest pięknie, praca jest ogromną przyjemnością.
Przeważnie jesienią wycinam większość przekwitniętych bylin, wiosną dzięki temu jest dużo mniej pracy, w tym roku było inaczej. Taka długa, ciepła jesień spowodowała, że rośliny wciąż kwitły, były zielone i piękne, szkoda było wycinać. Więc zostały, a teraz pracy tyle, że nie wiadomo od czego zacząć... ale jakoś idzie, praca posuwa się do przodu, jedynie po moim przejściu pozostają ogromne hałdy suchych patyków do utylizacji :))
Najwięcej czasu zajmuje przycinanie hortensji bukietowych, ponieważ mam ich naprawdę sporo.
Hortensje bukietowe kwitną na nowych, tegorocznych pędach, więc należy je przycinać wiosną, dosyć krótko, ja przycinam tak 1-2 oczka powyżej poprzedniego cięcia. Wycinać należy tak, żeby środek krzewu był wyższy, a boki niższe, wtedy roślina ma ładny, stożkowaty pokrój. Usuwamy wszystkie cienkie i słabe gałązki, zbyt mocno zagęszczone i zaschnięte. Jest taka zasada, jeśli chcemy mieć większy, gęstszy krzew z większą ilością drobniejszych kwiatów, zostawiamy pędy dłuższe, jeśli krzew ma być niższy, z mniejszą ilością, ale ogromnych kwiatostanów, wtedy ścinamy mocniej.
Tu na zdjęciach widać krzewy, które jeszcze czekają na cięcie, a pomiędzy nimi hałdy wyciętych patyków, czekających na rozdrobnienie.
A tu już pierwszy prysznic jaki dostały roślinki po zimie.
Jest nieprawdopodobnie sucho, a to dopiero początek wiosny... co będzie latem ???
I na do widzenia, zostawię Wam bukiet pięknych, białych hiacyntów <3<3<3
Kochani, życzę Wam dobrych i szczęśliwych dni.
Do napisania niebawem <3